Latest Event Updates

Sebastian Małpa żołnierz pułku Astrachańskiego

Posted on Updated on



Zagłębianie się w historie pozwala odkrywać to co wcześniej było niewidoczne. Zaglądając w księgi spisane 100, 200, 300 lat temu, możemy spróbować ułożyć puzzle i na przykład dopasować gałęzie do drzewa naszych przodków.

Niedawno zakończyłam indeksację kilku roczników zgonów spisanych w parafii Miechów. Tutaj możecie przeczytać o wynikach .
Jeden z dokumentów zapisanych na kartach księgi dotyczył żołnierza, którego korzenie to Pstroszyce koło Miechowa.

Sebastian Małupa (Sobestyan) zakończył życie 23 lipca 1849 roku, w Szpitalu 3 go Kawaleryjskiego okręgu Ukraińskiego Wojennej Osady.

Był żołnierzem Pułku Astrachańskiego, Jego Wysokości Księcia Mikołaja Mikołajewicza. Informacje o zgonie dotarły do Miechowa, jego rodzinnej parafii, kilka lat później.

Akt zgonu spisano 11 lipca 1865 roku, na podstawie odezwy Prokuratora Królewskiego Przy Trybunale Cywilnym Guberni Radomskiej w Kielcach, dnia 18/30 czerwca 1865 roku, N 1477.

W Miechowie przed Urzędnikiem Stanu Cywilnego świadkami spisania aktu z numerem 80 byli Franciszek Kania i Jakub Szlęk po lat 40 mający, koloniści z Pstroszyc, miejsca, z którego pochodził zmarły Sebastian Małupa.  

W dokumecie zapisano, że Sebastian był synem Antoniego.

Szukanie korzeni to coś co dla genealogia jest najbardziej naturalnym zjawiskiem. Postanowiłam ustalić więcej szczegółów o Sebastianie, który zakończył życie gdzieś na wschodzie, w wyniku poniesionych ran wojennych lub choroby jaka z wycieńczenia mogła go zmożyć.

Nazwisko Małupa miało swoją wcześniejszą formę Małpa. I w takiej formie również zapisano wcześniejsze akta dotyczące Sebastiana.

W moich zasobach znalazłam informacje o tym, że Sebastian Małpa/Małupa wziął ślub w roku 1845 z Marianną Baranek. (indeksy również w zasobach bazy geneteki).  

Żona Sebastiana, Marianna Baranek była córką Józefa i Jadwigi z domu Dela.

O Barankach z Miechowa tutaj. 

W księdze urodzeń znajduje się wpis o urodzeniu w roku 1826, we wsi Pstroszyce Sebastiana, Pawła syna Antoniego i Reginy z domu Kania.

Indeksy za ten rok (i wiele innych) wykonała Urszula Pogoń, indeks

Szukając wcześniejszych informacji związanych z rodziną Sebastiana znalazłam zapis o tym, że rodzice Sebastiana Małupy/Małpy wzieli ślub w roku 1823. Był to drugi ślub Antoniego, miał już wtedy, jak podano w akcie małżeństwa, lat 50 i był wdowcem po Rozalii z domu Kwapień. Regina Kania była również wdową, lat 31 mającą.

Indeksy z tych lat wykonane zostały przeze mnie tutaj genebaza

Antoni, ojciec Sebastiana urodził się w roku 1773, jako syn Krzysztofa i Zofii z domu Bogacz.  Rodzoną siostrą Antoniego, jak wynika z akt metrykalnych, była Małgorzata Małpa moja 5xprababka. Domy tych dwóch rodzin stały blisko siebie, moi mieszkali pod numerem 32, natomiast gałąź Sebastiana pod numerem 28.

Rodzina Małpów mieszkała w Pstroszycach na pewno od początku spisywania akt w parafii Miechów. Najprawdopodobnej byli tam również wcześniej.

Wspolni przodkowie zmarłego w wojsku rusko-carskim Sebastiana i moi to Krzysztof Małpa i Zofia z domu Bogacz.

Informacje o przodkach Sebastiana Małpy/Małupy od roku 1700, można znaleźć tutaj .

Autor wpisu:

Ania Bernat-Mścisz




Miechów 1865,1866,1867 zgony

Posted on Updated on

Historie naszych małych ojczyzn można poznawać na różne sposoby. Jednym z nich może być indeksacja ksiąg metrykalnych. Zajmuję się spisywaniem ksiąg od dziesięciu lat. Szczególnym dla mnie miejscem jest Miechów i jego okolica. To tam mieszkali moi przodkowie przez kilka stuleci, pierwsze zapisy metrykalne pojawiają się w końcu XVII wieku.

Ten wpis poświęcony jest mieszkańcom Miechowa, oraz osobom tam przebywającym w drugiej połowie XIX. Zawiera informacje i wnioski wysuniętę po analizie aktów zgonu za lata 1865, 1866, 1867.

Księgi UMZ (Urodzeń, Małżeństw, Zgonów) przechowywane są obecnie w Archiwum Państwowym w Kielcach, jeszcze do ubiegłego roku były w zbiorach AN w Krakowie.

Jakie informacje możemy znależć w księgach zgonów w Miechowie ?

Odczytywanie metryk nie jest proste. Często są one bardzo trudne do odczytania.


W przeciągu trzech lat w księgach metrykalnych zapisano 713 zgony.

Rok 1865 to 160 zgonów. Wśród nich spisano: 5 żołnierzy dymisjonowanych, 1 żołnierz urlopowany, 3 dzieci martwo urodzone, 69 dzieci zmarłych przed ukończeniem 10 roku życia, najstarsza zmarła osoba miał 80 lat, żona oficjalisty , 7 osób zmarłych w trakcie kuracji w szpitalu powiatowym w Miechowie .

Osoby spoza Miechowa: 1 mieszkanka Słomnik,1 mieszkanka Marcinkowic,1 zamieszkały w Młodziowach, Klimontowa,1 z Racławic,1 osoba z Okręgu Bocheńskiego

Zapisano również:

1 zmarły w Ołomuńcu, rodem z Miechowa.

Sebastian Małupa syn Antoniego Zmarł 23 lipca/1849 roku, „Astrachańskiego Kiraszewskiego Jego Wysokosci Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza pułku żołnierz ze wsi Pstroszyce, powiatu miechowskiego pochodzący w Szpitalu 3 go, Kawaleryjskiego Okręgu Ukraińskiego Wojennej Osady. Akt wpisany został na skutek odezwy Prokuratora Królewskiego przy Trybunale Cywilnym Guberni Radomskiej w Kielcach dnia 18/30 czerwca 1865 N 1477

O Sebastianie Małupie, historia jego rodziny tutaj

Sebastian Małupa, Pstroszyce, Miechów

Zgony za rok 1866

Ogółem 272 zgony. W tym : dzieci do 10 roku życia 156,w szpitalu zmarło 27 osób

osoby spoza Miechowa: 2 z Tczycy, 1 z Kępia, 1 z Książa Wielkiego, 1 ze Słomnik , 1 z Olkusza, 1 z Przegini ,1 z Krakowa , 1 z Kościejowa , 1 z Guberni Witebskiej, 1 z Niedzwiedzia, 1 ze Swojczan, 1 ze Stróżek, 1 z Jandrota , 1 z Warszawy , 1 z Książa Wielkiego , 1 ze Szwajcarów, 1 z Bejsc, 1 z Marchocic , 1 z Uniejowa, 1 ze Słomnik

6 żołnierzy dymisjonowanych

Najstarsza zmarła osoba lat 86

Zmarli w roku 1867, łącznie 281 wpisów, żołnierzy dymisjonowanych 6, urlopowanych 4, dzieci zmarłe przed 10 rokiem życia 166, zmarli w szpitalu 16 osób, zmarli z poza Miechowa 23

Osoby zmarłe pochodzące spoza Miechowa; 1 z Żydowa, 1 z Luborzycy, 1 z Kielc, 1 ze wsi Ryczówka, 1 z Wolbromia, 1 ze Szczekocin, 1 z gminy Topola , powiat Pinczowski, 1 z Rzeżuśni, 1 ze wsi Bzowa kraju Austryjackiego, 1 z gminy Złota, 1 z Olkusza, 1 z Krowodrza, 1 z Płaszowa, 1 z Niedzwiedzia, 1 z Państwa Austryjackiego, 1 z Chobędzy, 1 ze Sławic, 1 z Kościejowa, 1 z Koniuszy, 1 z miejscowości Jagodniki na Węgrzech, 1 z Lelowa, 1 z Luborzycy, 1 z Podlesic

Jan Bała mieszkaniec wsi Jaksice wzięty do wojska carsko-ruskiego 15 lipca 1854, zakończył życie w lazarecie pułkowym dnia 14 lipca 1861, lat 27 ?, pozostawił po sobie owdowiałą Anne z Nowaków w Jaksicach zamieszkałą

Pierwsze spostrzeżenie jakie nasuwa się po analizie akt zgonów, to fakt, że śmiertelność dzieci do 10 roku życia była bardzo wysoka.

Kolejnym fakt, to że znajdujemy znaczną liczbę zgonów osób pochodzących z innej parafii niż Miechów. Było to spowodowane również tym, że na terenie Miechowa dział szpital powiatowy. Śmiertelność w szpitalu również była dość wysoka.

Zawody/funkcje jakie wymieniono przy okazji spisywania metryk (dotyczą zmarłych, jak i ich rodziców).

Służąca/y, rzeźnik, wyrobnik/wyrobnica, kupiec, rzemieślnik, żona oficjalisty, szewc, pomocnik naczelnika powiatu, kowal, żołnierz straży granicznej, sukiennik, kuśnierz, owczarz, policjant , ksiądz proboszcz, służący dworski, stolarz, młynarz, zebarmistrz, felczer, pisarz gminy Jaksice, podsądek przy sądzie policji, pisarz wójta gminy Wielko-Zagórze, flisak,

Indeksy wykonane na podstawie metryk zgonów za lata1865,1866,1867 tutaj

Autor wpisu i indeksacji

Ania Bernat-Mścisz

Indeksacja 1766-1793 Miechów 

Indeksacja1676-1730 Miechów
Kania nazwisko z Pstroszyc 

Baranki z Miechowa

Machejek Miechów Chodów Uniejów

Fotografia ślubna

Akta spadkowe

Mieszkańcy Pstroszyc



O Emigracji do USA

Posted on Updated on

Często zwracacie się do mnie pytaniem gdzie znaleść wpis o interesującej Was tematyce.

Mam nadzieję, że właśnie takie wpisy jak ten, będą pomocne w wyszukiwaniu waszych ulubionych postów.


Dziś postaram się zgromadzić tutaj tutaj linki związane z emigracją

Na przykładzie wyjeżdzających za ocean z terenów dzisiejszego Podkarpacia

Poniżej wpis związany manifestami pasażerów dopływających do USA.

Port Ellis Island

Emigranci do Ameryki c.d

Kamień, Łętownia i Nisko na łamach amerykańskich gazet

Pasiakowie za ocenam

Skany dokumentów zawierają wiele informacji: oto przykład

Michał  Pasiak lat (yrs) 26 płęć m. (men) zawód occupation ( lab.Laborious )

Nationality/country -narodowość/państwo Austria

(teren Grobli/Podkarpacia był w tym czasie wciąż pod zaborem austriackim)

Race of people -Polish

Miejsce ostatniego pobytu (last residence) Austria / Groble)

name and address nearest relative (nazwisko i miejsce zamieszkania spokrewionych)  -mother Tekla Pasiak  -Groble

Final Destination -miejsce docelowe podróży NY.Oswego

więcej informacji znajdziecie w linku poniżej:

Groble (Polska) Tonawanda (USA) 

Historie  rodzinne ukryte w dawnej fotografii

0021. Mach, Teresa F 2 M Austrian, Polish Rudnik

0022. Mach, Mariana F 8m S Austrian, Polish Rudnik

0023. Szyja, Victoria F 18y S Austrian, Polish Grobla

0024. Wika, Maryana F 26y S Austrian, Polish Grobla 

Więcej w poniższym poniższym linku:

Emigrująca  prababcia z podkarpacia 

Potomkowie emigrantów szukają kontaktu z krewnymi w Polsce Amerykanka szuka krewnych. 

Autor :

Ania Bernat-Mścisz

List z Nasiechowic w Gazecie Świątecznej

Posted on

Rok 1901

W Gazecie Świątecznej, w roku 1901, ukazał się list jednej z czytelniczek do wydawnictwa gazety.

Z Nasiechowic pod Miechowem

” Z Gazety 1054 ej dowiedziałam się, że Redakcja tak dobra, iż chce zaczerpnąć wiadomości o nas, o kobietach wiejskich, o naszem życiu.

Umyśliłam sobie dostarczyć tych wiadomości choć w małej części z naszej parafii Nasichowic.

Bogu dzięki, czytanie gazet i książek jest rozpowszechnione pomiędzy nami od lat pięciu. A w miarę tego jak ludzie czytają, rozwija się gospodarstwo, i , co najważniejsze, rozwija się wśród nas życie szlachetne.

Mamy 12 egzemplarzy Gazety Świątecznej, i 12 innych pism, a przy jednem z nich pisma Sienkiewicza. Mamy wiele książek gospodarskich i rolniczych.

Lecz niestety wszystko jest pomiędzy mężczyznami. Kobiety u nas nie mają o czytaniu pojęcia, i nietylko nie czytają, ale i mężom czytać przeszkadają, aż nieraz przychodzi z tego do wielkiego kłopotu. Gdyby mnie nie ośmielało to, że czytanie jest rozpowszechnione pomiędzy mężczyznami, na pewno bym musiała o nas zamilczeć.

Parafia nasza składa się z czterech wiosek, w których jest około 500 gospodyń i dorosłych dziewcząt; z tych około 400 umie czytać, a około 200 pisać. Więc powinnoby czytywać gazety 400 niewiast w parafii; ale wyznać trzeba, że czyta zaledwie 80ta część.

Tak, na czterysta niewiast umiejących czytać, jest tylko 5 takich, co gazety czytają. Oprócz tychznajdzie się 10, które pozwalają mężom czytać i słuchają czytania. A reszta to -ani im pokazuj drukowanego papieru! Mówią, że nie mają czasu na czytanie, bo mają gospodarstwo.

Ale ja w to nie wierzę; bo i ja jestem przy gospodarstwie, lecz i tak znajdę sobie czas na przeczytanie Gazety lub jakiej pożytecznej książki, i ne spodziewam się, żeby kto zarzucał jaie straty czy opuszcze nie w gospodarstwie z powodu czasu zajętego na czytanie.

Mam to przekonanie, że nie czasu brakuje naszym gospodyniom i ich córkom, aby czytały, tylko dobrej chęci brak. A chęci nie mają dlatego, że nie rozumieją, jaki jest pożytek z czytania.

O!gdyby to zrozumiały, jakież by to szczęście było! Niech tylko czytają nasze gospodynie, a dobrych będą miały gospodarzy; niech czytają nasze matki, a dobre będą miały dziadki; niech czytają nasze córki, a szczęście, cnota, bogobojność będzie w domu, w którym mieszkać będą.

Mam nadzieję, że z czasem czytelnictwo rozpowszechni się u nas między niewiastami, jak się już rozpowszechniło między mężczyznami. A wtenczas wesoło i miło będzie nam żyć między sobą. Wtenczas poznamy życie prawdziwe szczęśliwe i wesołe, ustąpią u nas dzikość i natrętność, a mieszkać u nas będą ludzkość i szlachetność, czego z serca wszystkim życzę.

Upraszam o umieszczenie tego pierwszego nieudolnego mego pisania w Gazecie, i o wyrozumiałość, jako dla 18-letniej córki włościańskiej, która swoją małą naukę zawdzięcza jedynie czytaniu gazet i książek.

Czytelniczka  ”  


Spisała Ania Bernat-Mścisz

Amerykanka szuka krewnych

Posted on Updated on

Razem z Carolyn szukamy żyjących krewnych w Polsce.

Rodzina Pasiaków mieszka za oceanem od początku XX wieku.

Od tego czasu minęło już ponad sto lat. Niektórzy potomkowie emigrantów starają się dowiedzieć, skąd pochodzą. Gdzie szukać swoich korzeni, krewnych, jak nawiązać kontakt po wielu dziesiątkach lat?

Carolyn jest wnuczką Ludwika Pasiaka i Karoliny Bigda( urodzona Wadowiece Dolne), mieszka od urodzenia w USA. Od kilku lat próbuje się odnaleźć swoje korzenie w Polsce.

Wiele udało się odszukać, znalazłam dla niej krewnych na Podkarpaciu, czy uda się znaleźć kolejne gałęzie ?

Skrzynia z pamątkami znaleziona na strychu

W 2018 roku, na strychu, w starym domu gdzie mieszkała dawniej rodzina Pasiaków, w starej skrzyni, poza innymi cennymi pamiątkami, znalazły się również rodzinne fotografie.

rodzinne albumy znalezione na strychu dawnego domu

Były one wysłane przez krewnych z Polski, rodzinę Rybczyńskich ze Smolca.

Rybczyńscy, Smolec, 1958 rok, zdjęcie numer 1


Rybczyńscy, Smolec 1958 rok , rewers zdjęcia numer 1

„Ofiarują, młodszy synek z Babcią

swą fotografię-Zenio

Ciociu spójrz zawsze i wspomnij o nas w Polsce!

Z poważaniem

Zosia Rybaczyńska

Smolec,. 15.III. 1958 r. „

Można wnioskować, że synem Zosi był Zenio, Zenon, urodzony najprawdopodobniej w roku 1957.

Rybczyńcy, Smolec 1958 rok, zdjęcie numer 2
Rybczyńscy, Smolec, 1958, rewers zdjęcia numer 2

W dowód pamięci, ofiaruję swoją fotografię Cioci- Karoliny Pasiak,

Bratanica;

Zosia Rybczyńska

Z poważaniem;

Zostaję!

Smolec. 15.III.58

Na zdjęciu poniżej Ciocia Karolina , do której zwracała się Zofia Rybczyńska

Karolina Pasiak z domu Bigda

Na cmentarzu komunalnym w Smolcu, dzieki wyszukiwarce internetowej (link na koncu wpisu) udało mi się odnalźć grób Zofii Rybczyńskiej. Być może to właśnie ta osoba?

Zofia Rybczyńska -ur 4.05.1931 -zm 23.08.1998 sektor 4,rząd 4, nr grobu 36


W grobie obok pochowany jest Karol Rybczyński, najprawdopdobniej mąz Zofii, która wysyłała zdjecia do cioci Karoliny w USA.

 Karolina Pasiak(wymieniona w dedykacji), jej korzenie to Wadowice Dolne . nosiła panieńskie nazwisko Bidga, wyemigrowała do USA w 1906 roku. Urodziła się, jak wskazują dokumenty z USA 20.08.1888 roku w Wadowicach Dolnych. Jej ojciec miał na imie Marcin. Siostry Karoliny to Julia i Antonina, brat Jan mieszkał w Toronto. Karolina mogła być najstarszą z rodzeństwa.

Już w USA wyszła za mąż za Ludwika Pasiaka (Łętowni na Podkarpaciu, ówczesna Galicja).

Mam nadzieję, że dzięki tej publikacji uda się odszukać osoby z fotografii, lub ich krewnych, którzy zechcą się skontaktować.

Tu można przeczytać o wcześniejszych poszukiwaniach związanych z nazwiskiem Pasiak

Zapraszam do kontaktu

Tu można znaleźć wcześniejszy wpis związany z poszukiwaniami rodziny https://genealogicznapodroz.com/2016/04/24/groblepolska-i-tonawanda-usa/

Ku pamięci

Autor wpisu :

Ania Bernat-Mścisz

Żródła : Wyszukiwarka grobonet

The story of Lislaughtin, Ireland

Posted on Updated on

 

Dedicated to Jenny

My  genealogical experience, first in 2019

Ireland

1 January 2019

IMG_7448.JPG
Road N 69 between Foynes and Tarbert
IMG_7450.JPG
The story of Lisaughtin

„The story of Lisaughtin. The part of North Kerry is historical O’Conner country. Here is this inlet of the Shannon estuary are two impressive monuments to their princely power. 

One is the church here before you -Lisaughtin Abbey and the other Carrygafoyle Castle, one mile away across the water . Their stories are intertwined and inseparable, stories of courage and compassion, feuds and friendship, achievement and failure, loyalty and betrayal, sounds of serenity, sounds of battle The Abbey and the Castle.

The construction the church began in 1464, thirteen years later it was dedicated by indult of Pope Sixtus IV. On that day the O’Connor chieftain, John O’Connor saw the realization of his dream – a build of elegant proportions crafted with skill, designed to last centuries, a house for God,  facilitating, prayer and worship and capable of raising hearts and minds to God- an inspirational building even in ruins and after centuries of silence. 

In 1871 a man ploughing his field resurrected the past when he unearthed a silver cross. It had been lost and buried for 400 years. The cross told its own story–made in 1479 and bestowed on the Abbey by Cornelius O’Connor. It is  on displayed ad one of the treasures of the National Museum in Dublin and know and the Lislaughtin  Cross.

History tell the rest of the story. In April 1580 English forces moved vengefully through this area. They laid siege to the O’Conner Castle in Carrigafoyle captured it and killed the defenders. Subsequently their attention was turned towards the Abbey.

The priests fled, carrying what they could with them. In their hurried escape the cross became lost. History also tells us that not all the priests got away safety.  Three elderly men took refuge in the sanctuary of the church. They were killed by the soldiers and the Abbey was looted.

We recall the martyrdom of these men  and record their names- Philip O’Shea, Maurice  O’Scanlon and Donagh O’ Hanrahan.

There are many stories in folklore and tradition about the Abbey and those who enlivened it by their presence and their worship.

Today we bury our dead in the shadow of its wall to wait resurrection.

This is a scared place. „

IMG_7451.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7454.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7456.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7457.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7458.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7459
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7463.JPG
Lislaughtin Friary, co. Kerry , Ireland

” A community of friars remained and Lislaughtin  until 1580 when, following the murder of three friars and the destruction of the buildings, the friars was abandoned. The buildings were used intermittently until 1629.

The remains here consist of the church, cloister, and fragments of domestic buildings where the community slept, ate and carried on the everyday  business of the friary.  The church is plain except for a north transept  or side chamber. There are two tomb niches in the nave and, near the side of the altar in  the choir, there is a triple sedilia, where priests sat during the celebration of the mass. The original gateway to the friary is still intact. „

IMG_7464.JPG

IMG_7466.JPG

IMG_7467.JPG

IMG_7468

IMG_7469.JPG

IMG_7471.JPG

IMG_7472.JPG

IMG_7473.JPG

IMG_7474.JPG


Ania Bernat-Mścisz

Zamość, villages XIX

Posted on Updated on

What was the life like in an old village?

I often ask questions like this. A good source of knowledge are note from over 100 years before, which were available in former publications. I invite you to imagine this world and to travel back in time in a genealogical journey. In one of the digital libraries I have found a description of the Zamość villages. I think that those characteristics can also be used in a big part to describe villages from the other parts of Poland. An article dated 1902, based on the matarials collected for the agri-business exhibition in Lublin in 1901, written by Roman Świdziński.

The population speaks mostly of a pure Polish language, some only use Ruthenian language. They are medium-sized, their hair is fair and their temperament phlegmatic. Families are big in numbers, and the health of all is splendid. The men shave their beards, and trim the mustache over the lip, shaping them closer to the nose (the older people do it, those who smoke tabacco). Women have nice hair, but they do not care about them, only combing them once a week.

 

mieszkancy wsi zamojskiej.JPG

 

Cottage built of pine logs, consists of one room, hall and so-called chamber, where they put flour, bacon and clothes. The entrance door is located on the longitudinal wall of the house. Hen cottages are not popular at all. Around the hut there is a barn where the grain is stored and treshed. Perpendicular to the barn, right at its corners, they usually put two buildings: one for livestock, i.e. for cows and horses, and second one for pig stools. Attic connects these buildings by closing the quadrangle, or so-called rubber. Agricultural tools like a plow on „tylyżki”, harrows with iron teeth, wooden flails, iron and wood rakes, shovels, scythes, carts on wooden axes, axes, forks and hoes – they hide under the attic and in the barn. Poultry is usually keep in the hallway.

 

.

The people feed modestly, they eat meat very rarely. Everyday food is: potatoes, cabbage, peas, dumplings on milk and rye wholemeal bread. They cook twice a day: in the morning a borscht or cabbage soup for breakfast, part of which remains in a warm oven for lunch, and potatoes with pork fat, and for dinner, besides borscht and cabbage soup – a millet, barley or buckwheat groin which, put into a warm oven, is also put away until noon; for supper, they cook wheat or buckwheat dumplings with milk. They eat only pork meat and it is during holidays or special celebrations.

For the lighting a  smolne (salted?) or tallow muzzles on chimneys, today oil lamps with a glass reserve, commonly used. There is a tree for the fuel, which they receive from court forests, 36 furs per year. They cook on chimneys in iron and clay pots. Underwear after boiling in a lye, they wash in running water, beat them with tadpoles, then hang them on fences, after drying they mangle with mags. Groat grinds on mills, rye, wheat in water mills, usually at once, and only at the ceremony they grind on a plate. Each host with 12 to 18 morgas, maintains 2 to 4 horses, 4 to 6 cattle, mainly cows and heifers, and young piglets sell 3 to 4 rubles per piece. They feed cattle very poorly. In the summer, the cattle are running to the court forest, which is mostly gone, so hungry and without milk they return from their pasture. In the mornings, before driving them out to the forest, they run cows on stakes on the crossroads and roads. In winter, they brew husks with a coir and, sprinkling with bran or flour, give cows, and also floc the dish. Overnight, spring straw, and this is the daily feed for milk cows. So they have very little milk: in winter, on average, one quarter of milk from one cow, they milk them twice a day.

 

The peasants of the village of Łaziska and the surrounding area run a free farm. For cultivation they use a wooden plow „wędzłużkach” with a share and an iron mouldboard, ie the so-called Moravian and wooden harrow with iron teeth. For several years, instead of a grubber the rougue has been used. Because the hosts, due to the constantly practiced chapters, have little land, they do not leave fallow trees. Usually, barley is sown on the fertilizer, and after the harvest of barley, sow or rye is sown. Potatoes in the field are very little sown, mostly in gardens. In recent years, several clever hosts, seeing a beautiful, newly-established garden in the mansion, have also established a larger garden, bringing the strains from Klemensów.

A few years ago, a dozen apiaries carried out in the original way – in logs, in the last year almost all bees died out of the lack of honey for the winter. There are no fish farms. From the annual customs and ceremonies, we mention the following: After the New Year, they go with a goat and a star; the nativity scene currently does not exist in the villages. At Easter, „Easter eggs” also called „kraszankami” are made.

 

The Harvest Festival (Dożynki) takes place in the following way: After getting to the grain, wreath a wreath of ears of wheat or rye and put it on the head of the most hard-working girl, and surround her in a circle, bring her to the court, singing the appropriate songs. The girl carrying the wreath puts it on the head of the host and dances around him three times, and older women utter the appeals and wishes for a happy ending of the harvest and for the coming year. For this, the host treats a whole crowd of workers with vodka, and gives the girls carrying wreaths a ruble. After that, the host brings music in the evening, and in the courtyard under the porch dances take place; it should be started by the host himself with the girl carrying the wreath. For a party, dumplings with buckwheat groats are baked, and curd with sour milk mixed together is prepared, in which guests dunk dumplings. Vodka is served, and in many places tea. The party usually lasts until after midnight. „

 

Thanks to this description, we can move back for over a hundred years. With our own imagination see such a village and people who are working there, peasants working on the farm, and maids spinning and dancing during the harvest festival.

 

Author:

Ania Bernat-Mścisz

 

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy i nie kopiowania treści bez podania źródla,autora wpisu, i linku do bloga.

źródło:

Miesięcznik Wisła rok 1902 tom 3