Uncategorized

Strój Krzczonowski

Posted on Updated on

Strój krzczonowski na podstawie opisu Janusza Świeżego, autora Atlasu Polskich Strojów Ludowych.

Na wschodzie Polski, wśród zielonych lasów i pól malowanych kolorami zbóż i słonecznych rzepaków znaleźć możemy Krzczonów- dawną wieś królewską. To tu swoje źródło ma strój regionu lubelskiego. Występował on również jednocześnie w pobliskim Piotrkowie.

Jak podaje znawca tematyki Janusz Świeży, w swoim Atlasie Polskich Strojów Ludowych ubiór krzczonowsko-piotrkowski, „stanowi wyrażnie rysyjący się zespół elementów, który odcina się od ubiorów sąsiednich”.

Wsie Krzczonów, Piotrków i Chmiel należały do królewszczyzny. Ludność takich terenów miała mniejsze powinności niż w innych rejonach. Odrębności dopatrywać się można również w częściowym zasiedleniu przez obcych przybyszów z obcych stron.

W przełomie wieków XIX i XX strój rozprzestrzenił się na cały teren lubelszczyzny i stał się strojem reprezentacyjnym.

W roku 1934 zorganizowano w Krzczonowie kurs kroju i szycia, w trakcie którego propagowana była potrzeba szycia i noszenia strojów ludowych. To wydarznie zapoczątkowało rozprzestrzenienie się stroju na znacznie szerszy rejon. Znajomość tego stroju jeszcze bardziej wzmocniła się dzięki zespołowi grającemu „Wesele Lubelskie”.

Duże znaczenie miało również Wesele Krzczonowskie, w reżyserii Wojciecha Siemiona, urodzonego w Krzczonowie.

Początki barwnego stroju krzczonowskiego przypadają, podobnie jak wielu innych strojów, na czas rewolucji przemysłowej. Dostępność różnobarwnych tkanin fabrycznych spowodowała,że stroje stawały się bardziej dekoracyjne.

Strój mężczyzny„ Mężczyźni zaczeli nosić czarne spodnie, kamizele, kaftany, pasy rzemienne, ozdobione misiężnymi kułeczkami”

Spódnice szyte były z jednokolorowych materiałów. Ozdabiano je kolorowymi wstążeczkami naszywanymi równolegle na spódnice. Stosowano kontrasty kolorystyczne. Wstążki układane były w „rytmicznie”.

Na spódnicę zakładano krótki fartuszek, uszyty z materiału w innym kolorze niż spódnica, zdobiono go również różnobarwnymi wstążkami nazywanymi pionowymi pasami. Zapaskę stroju wieńczy koronka naszyta na brzeg zapaski.


Do szerokich spódnic zakładano obcisłe gorsety czy kaftany/katanki .

Na początku wieku XX, zaczęto w Krzczonowie wcinać tzw. okienka na kaftanach kobiecych i męskich. Wplatano w nie kolorowe wstążki. Takie zrobienia również wprowadzono do męskich welwetowych pasów. Pierwotny haft miejscowy, zastapiono haftem krzyżykowym, jaki wprowadziła żona jednego z krzczonowiaków, pochodząca z Rosji.

Etapy stroju krzczonowskiego:

  1. Okres najdaniejszy, trwał do końca lat 70-tych XIXw. Składał się całkowicie z lnianego, samodziałowego płótna. W zimie noszono brązowe sukmany i białe korzuchy, baranie czapki. Ubiór kobiety był również wykonany z lnu. Na nogi zakłądały chodaki, w zimie kozuchy i wełniane chustki na głowę.
  2. W latach 1870 do 1914 stroje kobiece wykonywane były z barwnych materiałów fabrycznych zakupionch w mieście i obficie zdobione.
  3. Czas od IWŚ do około 1930 roku, to okres szybkiego zanikania stroju ludowego na rzecz taniej mody miejskiej. Znaczenie miała też ogólna tendencja do wyrównania różnić pomiędzy miastem a wsią.
  4. Od lat 30- stych XX w. nastąpiło pewne ożywienie stroju ludowego, jednak obejmowało ono tylko strój świąteczny.

Zakres geograficzny gminy Krzczonów, przypadający na okres do około 1950 roku.

W skład wchodzą gromady: Olszanka, Żuków, Policzyzna, Lipniak, Pustelnik, Walentynów, Krzczonów, Majdan – Piotrkówek, Lewandowszczyna, Romanów, Zielona, Zaraszów, Władysławów, Urszulin, Kosarzew, Gierniak, Borzęcinek. Natomiast w południowej cześci gminy Piotrków, obecnie Jabłonna z wsiami Majdan Kozicki, Chmiel, Piotrków, Piotrkówek, a także wschodnia cześć gminy Bychowa, wraz z wsiami Ossowa, kol. Ossowa, Gałęzów, Wola Gałęzowska.

Opis stroju kobiecego:

Ubiór głowy

W końcu XIX wieku włosy panny czesały włosy z przedziałkiem przez środek głowy, po bokach zaplatały z nich warkocze. Warkocz lewy układano na prawej stronie głowy, tuż powyże ucha. Nastepnie zagonano go i kierowano na tył głowy. Drugi, prawy warkocz ukłano w odwotną stronę. Taki ułożenie stanowiło podkład do stroju główy zwanego „księżycem”, „rogami” lub „kwiatkami”. Ozdoba ta składała się z czerwonych i białych szczucznych róż, cekinów, nici srebrnych i złotych, niezapominajek i podobnych kwiatów. Od kwiatów w dół spływały na plece wstążki. Tak zdobiono głowy do końca I WŚ.

W pierwsze połowie XIX wieku panny młode nakładały na głowe płócienne czapaczki, ich powierzchnia pokryta była marszczonymi „tryfionymi” , różnokolorowymi wstążkami, gładkimi lub tkanymi w kwiaty, umieszczonymi w kilku szeregach. Do tej czapeczki, również doczepione były wstążki opadające na plecy aż do pasa.

Wraz z końcem XIX wieku, ten strój głowy zanika. Na jego miejsce pojawia się, pojawia się czepiec ślubny, czyli”czapka”. Wykonywano ją z czerwonego materiału, przylegającego do głowy. Przyponano na nim róże czerwone, kremowe i różowe, konwalie, bławaty i liście, a także cekiny osadzone na drucikach i srebrne nitki. Zdobiono do w taki sposób, że czerwony materiał całowicie był zakryty.

Brzeg czepka z przodu zdobiono przemiennie, marszczonymi w harminijkę czerwonymi i zielonymi wstążkami. Spod tych wstążek opadało na włosy 11 wisiorków, z których każdy składał się z 3 sznurków szklanych paciorków. Z tyłu czepka opadał na plecy pąk wstążek. Czepiec ten wiązano pod brodą czerwoną wstążką zawiązaną na kokardę. W latach 50 tych XX wieku, takie zdobienie głowy zanikło zupełnie.

Charakterystycznym nakryciem głowy młodych mężatek była humełka sięgająca najstarszych tradycji. Na początku pokryta była białym płótnem, później zastapiono ją siatkową koronką. „Czepiec” wyrabiano na specjalnych krosienkach w powiatach: biłgorajskim, zamojskim, krasnostawskim.

Humełka, nakrycie głowy, własność Inisowiaków

Taka siatka naciągana była na obręcz „obiecainę”, wynonaną z kory lipowej. Brzeg jej pokryty był atłasową, zieloną wstążką, poniżej umieszczano czerwoną.

Następnie „obiecainę” obwijano trzy razy „szmatką” czyli taśmą szerokości 3 cm, ozdobioną tkanymi pasami w kolorach czerwonym, niebieskim i białym. Wstążki w ten sposób przykryty stawały się prawie niewidoczne, wysuwały się jedynie z tyłu. Jeden koniec szmatki był wsunięty do góry z przodu, drugi z tyłu.

Końce były pokryte haftem i koronką. Z tyłu humełki przyponano złote i srebrne nitki, na ich końcach błyszczały różnobarwne cekiny i koraliki. Spod nich, na plecy opadały wstążki tłoczone lub haftowane. Umieszczano ich tyle, że pokrywały plecy aż do pasa. Wstążki te układano tak, aby środkowa widoczna była w całości, a kolejne wysuwały się spod niej po obu bokach kolorowymi parami.

Jeśli w środku była wstążka amarantowa, to po obu jej bokach znajdowały się wstązki lilowe, następnie białe a na koniec pomarańczowe, niebieskie i ciemnoliliowe. Na całość składało się 7-9 podwójnych wstążek, w 4-5 kolorach.

Głowy mężatek nakrywane były” chustką wiązaną” zwaną rówież”dupką”. Chusty były noszone obowiązkowo, kobiety od oczepin z nią się już nie rozstawały.

Chusta wiązana była w rodzaj czepca, otoczonego wałkiem, na plecy opadały tylko końce chustki zwane „ogonkiem”.

Wdowy idąc do ponownego ślubu ozdabiały chuste świecidełkami, z tyłu przypinały kolorowe wstązki. Na to zakładały zwykłą chustę wełnianą zawiązaną pod brodę. Z przodu głowy wystawał wałek chustki wiązanej.

Koszule damskie

Do czasu I WŚ , kobiece koszule miały krój przyramkowy, były podobnie jak i męskie szyte z prostokątnych kawałków lnianego płótna. Tylko pod pachami wszywano „wtoki” w kształcie kwadratów. Koszule miały wywinięte kołnierze zwane „oszewką” , szerokości około 8 cm. Zdobione stebnówką, a niekiedy białym haftem. Kołnierz zawiązywany był podszyję czerwoną lub zieloną tasiemką zwaną „feteczką „.

Mankiety koszuki zdobione były „w kule” . Ten rodzaj ozdabiania polegał na ściąganiu materiału nićmi lnianymi. Dzięki temu uzyskiwano ornament geometryczny szerokości 4-4,5 cm. Od oszeweczki zdobionej w kulę spływała falbanka szerokości 7-8 cm, zakrywająca palce u rąk, zdobiono ją białym haftem. Oszeweczki były wiązane feteczką, taką samą jak przy szyi.

Koszula była zdobiona ściegiem zwanym „cyra” . Tak łączone były przyramki z przednim i tylnym płatem koszuli. Czasami równolegle z cyrą biełgy stebnówki.

Jeśli koszule były szyte bez przyramek, wtedy ozdabiano je „ciskanką”. Rozcięcie koszuki na przodzie ozdobione było potrójną lub podwójną stebnówką. U dołu ozdabiano je „obrzucką”. Cyrki, ciskanki, stebnówki i obrzucki wykonywano białą nicią, która odbijała się na szarym tle koszuli.

W późniejszym okresach znikają zdobienia w „kulę”, a także falbanka przy oszewczce.

Haft w kolorze białym pozostaje wciąż dominujący , jednak obok niego pojawiają się zdobienia w kolorze czerwonym, niebieskim i żółtym. W latach powojennych rozpowrzechnia się haft krzyżykowy.

Spódnica

Do lat 70-tych XIX wieku kobiety nosiły spódnice lniane nazywane „fartuchami’, „tryfione”, czyli marszczone w drobne zakładki.

W drugiej połowie XIX wieku pojawiły spódnice szyte z matowej wełny, na jedną spódnicę przeznaczano 5 brytów, spódnice sięgały do kostek, dominowały kolory spokojne, nigdy nie jaskrawe. Najczęściej niebieski, czerwony (buraczkowy), zielony. Spódnice marszczone w pasie opadały fałdami. Spódnice zdobino wstążkami, tasiemkami ułożonymi w pasy na tle spódnicy. Najczęściej używano wstążek: jasno-niebieskiej, różowej, zielonej, jasno i ciemno-żółtej, białej i tasiemki tkanej w kogutki.

Strój krzczonowski, spódnica z zapaską

Wstążki przedzielano tasiemkami. Pasy na spódnicy składały się z 10 do 18 wstążek i tasiemek okalających spódnice na wysokości kolan. Często pośrodków tych pasków naszywano koronkę.

Spódnica Krzczonowska, warztaty w Irlandii

U dołu spódnica obszyta była pasem aksamitym lub wełnianym w ciemnym kolorze, szerokości od 7 do 15 cm. Pas taki nazywano podmurówką. Brzeg obszywano czerwoną szczotką. Górny brzeg podmurówki często ozdabiano wstążkami lub tasiemkami.

Spódnica panny młodej była długa w kolorze białym lub kremowym. Na wyskości kolan miała naszyta koronkę szerokości 11 cm. Na dole obszywano ją białą jedwabną wstążeczką zdobioną kwiatami.

Fartuszek

Na spódnice zakładano fartuszek zwany zapaską, zakrywał on jednocześnie rozporek spódnicy. Pierwotnie nie było na nim zdobień, zazwyczaj sięgał poniżej kolan, i był długości okolo 66cm.

Pod koniec XIX wieku pojawił się fartuszek, krótki, barwny w odmiennym kolorze niż spódnica. Długość jego wyniosiła około 30 cm, szyty z około 2 do 2,5 metra materiału. Silnie marszczony otaczał całą figurę. Szyto je w kolorach : czarnym, zielonym, pomarańczonym i różowym. Dolny brzeg zdobiono czarną lub białą koronką. Na fartuszku, podobnie jak na spódnicy, naszywano rzędy wstążek i tasiemek. W żadnym jednak wypadku fartuszek nie zakrywał stroju na spódnicy. W latach międzywojennych pojawiały się fartuszki sięgające poniżej kolan.

Stroj krzczonowski, zapaska, warsztaty w Irlandii

Fartuch panny młodej był długi, sięgający poniżej kolan, środkiem naszywano dwie lub trzy białe atłasowe wstążki, u dołu obszywano białą koronką.

Gorset

Pierwsze gorsety do stroju krzczonowskiego pojawiły się wraz około 1870 roku. Szyto je z czarnego welwetu i sznurowano na przodzie czerwoną i zieloną marszczonymi tasiemką. Przód ozdabiano kilkoma rzędami czerwonych i zielonych tasiemek. Od pasa opadały klapki w ilości 15 sztuk obszywane dokokoła również marszczonymi tasiemkami.

Z czasem marszczone wstążki zastępowano gładkimi. W pasie i wzdłuż rozcięcia obszywano gorset szeroką białą tasiemką lub pomarańczową w kogutki. Gorsety, oprócz klapek obszywane były czerwoną szczoteczką. Poza czarnymi gorsetami spotkać można było również wiśniowe, ciemno-zielone i fioletowe.

Na przełomie XIX i XX wielu gorsety obszywano złotym i srebrnym ściegiem, przetykano tez w takimi cekinami.

Gorset ślubny był biały, jedwabny

ozdobiony srebrna i złota nitką i również takimi cekinami.

Kaftan / Katanka

Na bluzki kobiety zakładały koszule z rękawami czyli” kaftany”. Na począku były to białe kaftany z wąskimi rękawami. Zapinane były na żółte lub czerwone guziczki. Po obu stronach zapięcia i również przy mankietach wykonywano ornament stebnówką łańcuszkową w kolorze czerwonym i zielonym.

Strój krzczonowski, faftan należący do Inisowiaków

W latach 70 -tych XIX wieku pojawiły się również kaftany czerwone i zielone z cienkiej wełenki. Wcześniejsze zdobienia zastąpiły rzędy wstążek i tasiemek .

Strój krzczonowski, zdobienia górnej części kaftanu

Obuwie

Początkowo kobiety nosiły chodaki ze skóry źółtej i czarnej, W latach 70 tych XIX wieku pojawiły się „Ciżemki „ z czarnej skóry.

Dodatki do stroju.

Kobiety nosiły prawdziwe korale, później równie pojawiały szklane paciorki.

Mam nadzieję, że historia i opis stroju dotrze do kolejnych osób. Starałam się odpisać go zachowując pierwotne słownictwo, tak aby nie uronić cennych szczegółów.

Strój krzczonowski zasługuje na przypomnienie, na to abyśmy dumnie prezentowali go na uroczystościach w Polsce i poza jej granicami.

Jest piękną wizytówką polskiej kultury tradycyjnej, zachowajmy tą pamiątkę jak najdłużej.


Szczególne podziękowania za wsparcie dla Pana Wojciecha Cioczka, mieszkańca Krzczonowa, który z entuzjazmem promuje lokalne tradycje.

Krzczonów wieś królewska- ocalić od zapomnienia

Inisowiacy Polish Folk Groupe
Polish Folk Style Polski Folk w Irlandii

Autor:

Ania Bernat -Mścisz

Źródła :

Atlas Polskich Strojów Ludowych – Janusz Świeży

Kilka słów o mieszkańcach parafii Krzczonów – Władysław Koźmian, Wisła 1902, t XVI strona 309

Wesele krzczonowskie

Belscy w Łopusznie

Posted on Updated on

W 2015 roku powstał wpis o rodzie Belskich, którzy mieszkali w rejonie Racławic (miejscu gdzie rozegrała się bitwa pod wodzą Tadeusza Kościuszko).

We wpisie znaleźć można informacje o czasie w jakim rodzina Belskich przeniosła się w okolice Łopuszna.

Rodzina Belskich została opisana do połowy wieku XIX.

W tym miejscu postaram się podać infomacje o pokoleniach Belskich i ich koligacjach, jakie miały miejsce od około 1850 roku przez kolejne kilka dziesięcioleci.

Ludwik Belski urodzony w 1838 roku (jego akt szukałam przez prawie cały rok, 2011)to mój 3x pradziadkiem. Był synem Wojciecha (urodzonego jeszcze w Górkach Racławickich) i Katarzyny z Poddębniaków.

W końcu listopada 1862 roku Ludwik ożenił się z dwa lata od siebie młodszą Marianną z domu Jakubowską urodzoną w Skorkowie (Małogoszcz). Przed ślubem Marianna mieszkała wraz z rodzicami w Eustachowie. Małżonkowie mieli czworo dzieci:

I. Katarzynę (ur. 1863 )

1.Katarzyna Belska miała syna Michała Belskiego-ur. 1888 (jego żoną została Anna z domu Pazler

a) potomkowie Michała i Anny to Franciszka (ur. 1915 Eustachów-zm . 1989 Barycz -jej mężem był Kozioł.

b) Józef (ur. 1909 Eustachów-zg. 1910)

c) Helena (ur. 1911-zm.Ruda Zajączkowska 24 kwietnia 2002 roku)

II. Jana ur. 1865 Łopuszno dom 10-zm.pół roku pózniej Łopuszno dom 13

III. Tekla ur 1866

IV. Jan ur.1871

Marianna z Belska z domu Jakubowska, żona Ludwika zmarła w roku 1873 , tego samego roku Ludwik ożenił się powtórnie, również z wdową Teklą (wdową po Wojciechu Piotrowskim) z domu Krawczyk.

Z tego małżeństwa urodziły się:

Bliżniaczki

I. Marianna (1874-1875)

II. Józefa (1874 Górki Łopuszańskie -1954 Grabownica) żona Pawła Bernata – moi pradziadkowie

III. Wawrzyniec (ur. 1877 Korczynie -zm. w Łopusznie 1926), jego żoną zostaław 1905 roku Ewa z domu Pazler.

Ich potomkowie to:

  1. Anna Belska ur. 1906 zm.1910 Górki Łopuszańskie
  2. Stanisław Belski 1908-1910
  3. Władysław Belski ur. 1910 , jego żona Władysława (z domu Barańska lub Barwińska)
  4. Marianna Belska ur. 1914 Górki Łopuszańskie
  5. Helena Belska 1916 (mążowie Kasyk Julian , drugi Antoni Hejduk
  6. Józefa Belska ( wyszła za mąż za Józefa Młynarczyka)

Poza linią Ludwika Belskiego (urodzonego w 1838) była również gałąż wywodząca się z drugiego syna Wojciecha i Katarzyny z Poddębniaków, małżonkow Belskich . Tym synem był Antoni Belski urodzony w 1829 roku we wsi Jedle pod numerem 18.

Antoni Belski ożenił się w 1850 roku z Emilią Barczyńską

mieli oni:

I. syna Jakuba (ur. 1851 Jedle) jego żoną była Jadwiga Ziętal

potomkowie z tego związku to:

  1. Agata (1881) Jedle
  2. Ignacy(1882-1884) Jedle
  3. Jan (1886) Grabownica
  4. Zofia (1889)Grabownica
  5. nieżywo urodzone dziecko 1894 Grabownica

II. Walenty Belski (ur. 1856 -zm . 1933) żona, Marianna z domu Miszczyk

  1. Marianna 1887 Jedle 8
  2. Zofia 1888 Jedle
  3. Jan 1894 Jedle
  4. Anna (1885) -wyszła za mąż za Jana Karpińskiego,
  5. Paweł (ur. 1897) żonaJózefa Stępień
  6. Andrzej (1892) Jedle 9 -żona Helena

III. Agnieszka Belska urodzona 1858, Jedle dom 7, wyszła za mąż za Wojciecha Żaka

Potomkowie :

1. Franciszek ur 1884

2. Zofia (1884-1886 Jedle),

3. Katarzyna ur. 1886 Czartoszowy

4. Adam 1880 Grabownica

4. Teofila ? 1885 Czałczyn

Autor wpisu

Ania Bernat-Mścisz

źródła:

AP Kielce księgi metrykalne Łopuszno



Indeksy Łopuszno


Jeżowe, Cholewiana Góra

Posted on Updated on

Archiwa Państwowe to jedne z miejsc, w których można naleźć cenne informacje o naszych przodkach.

Archiwum Państwowe w Przemyślu przechowuje bardzo wiele ciekawych dla genealogia i regionalisty dokumentów.

Jedym z przykładów są akta notarialne spisane w XIX wieku.

W tym czasie powstał również dokument spisany, jak zaznaczono na jego wstepie, „za rządów jego apostolskiej Mości Franciszka Józefa I„, akt spisano w Rozwadowie przed notariuszem Zenonem Sługockim, 23 kwietnia 1861 roku.

„Na dniu tym stanął osobiście znany włościan z Cholewianej Góry, Kasper Drelich, równie i Antoni Drelich i w przytomności brata Kazimierza Drelicha i w przytomności Jana Wojnarowskiego w Cholewianej Górze pod N 60 i mieszkańca Rozwadowa Mikołaja Paduchowskiego pod N 133 mieszkającego następujące oświadczenie oświadczyli. Ponieważ testamentem z dnia 12 stycznia 1850 s.p. Sebastian Drelich, ojciec nasz, mnie Kacprowi 1 1/2 morgi gruntu ja zaś Antoni Drelich do 3 mórg gruntu pod N 11 w Cholewianej Górze położony, posiadamy więc niechcąc żeby ten grunt dali rozkawałkowanym był i żeby tym łatwiej pozowolenia do uzyskania podziału nasz brat Kazimierz zyskać mógł, wiec wszelkich praw do nadanego gruntu raz na zawsze zrzekamy się i zastrzegając tym sobie spłątę z pozostałego po ojcu naszym majątku wyrażnie chcemy i niniejszym deklarujemy żeby cały do powyższego Numeru przypisany grunt jedynie na dwie połowy a to bratem Adamem z jednej strony, zaś bratem Kazimierzem z drugiej strony podzielonym został.

Kazimierz Drelich owe oświadczenie z wdzięcznością przyjmuje i do spłaty do połowy na niego przypadającej sie wyrażnie zobowiązuje.”

Na koniec akt został odczytany i podpisany.

Być może wymienony Andrzej Drelich to ojciec Agnieszki , która była żoną Jędrzeja Mścisza.

Nazwisko Drelich i inne z okolicy we wpisie dotyczącym emigracji do Francji

W roku 1900 , Jeżowe dom 237 zapisano zgon Kacpra Drelicha lat 77, wdowca po Mariannie Piróg

W roku 1901 , dom 602, umiera Antoni Drelich lat80, mąż Anny z domu Nieckarz

Mieszkańcy Jeżowego

Autor wpisu:

Ania Bernat-Mścisz

żródła:

AP Przemyśl

Nazwa zespołu:Akta c.k. notariusza Zenona Sługockiego w Rozwadowie
Opis jednostki:Akta notarialne oznaczone numerami 4-200
Sygnatura:56/97/0/0/1

AP Kielce oddział w Sandomierzu

Jarmarki ziemi kieleckiej

Posted on

Rok 1870

W Gazecie Kieleckiej opublikowany został opis jarmarków przysłany do redakcji przez księdza podpisującego się X. N.B

Jak donosi korespondent; parafia moja w niekorzystynym znajduje się położeniu. Znaczna jej cześć jej część leży pomiędzy trzema jarmarcznymi miejscowościami: Kielcami, Chęcinami i Małogoszczem. Druga część parafii: pomiędzy Małogoszczem i Włoszczową. Wsie sąsiednie leżą pomiędzy Andrzejowem (wcześniejsza nazwa Jędrzejowa), Chęcinami i Małogoszczem.

Zbiory Muzueum Etnograficznego w Krakowie, jarmarki kieleckie , 1949 rok

Małogoszcz przed 1870 rokiem, jak zaznacza korespondent gazety, był „w osadę zmieniony”. Jarmarki odbywały się tam tylko co dwa tygodnie. Obecnie (w roku 1870) dzięki usilnym działaniom odbywają się jarmarki co czwartek i „są bardzo ożywione”.

Dzięki takiemu położeniu i zabiegom, jak mało które miejscowości w Polsce, w odległości 2 mil, mają przynajmniej dwa jarmarki w tygodniu, a czasem i więcej.

Jarmarki kieleckie Rok IV. 1949

Według relacji księdza (rok1870) włościanie nie przejmują się wcale jeśli opuszczą nabożeństwo niedzielne, ale by jarmark opuścili trzeba było bardzo ważnej przyczyny.

” Zastałem, na łożu śmiertelnym złożne, żony których mężowie na jarmark wyszli, a żony pod niebytność męża umierały. Dziś jarmark stał się dla włościan tak świętym, że go nawet w urzędzie gminnym włościan do kancelarii nie wyzwają. ”

Statystycznie uznać można, że na każdy dom rolnika 104 jarmarki na rok przypadają.


Autor wpisu

Ania Bernat-Mścisz

żródła

Gazeta Kielecka , 1970 , 19

Zbiory Muzeum Etnograficznego w Krakowie

Ostatki

Posted on Updated on

Na Kujawach zapusty kończą się tradycyjnym chodzeniem z Kozą.

Obrzędy znane mi się od dawna, bo wychowałam się na Kujawach. Znana jest mi Koza Szymborska (miejscu gdzie urodził się Jan Kasprowicz) i Koza Mątewska

Dzięki uprzejmości Muzuem Etnograficznego w Toruniu otrzymałam płyty w języku polskim i angielskim, na których, przedstawione są tradycyjne zwyczaje, na przykład „Chodzenie z Kozą”. / Shroveide (Zapusty) Costoms” Waling with a goat”- in Kuyavia Region

Opis zwyczajów w książce Czas Świętowania wyd. NME



Płyty wydane przez Muzuem Etnograficzne w Toruniu

Autorzy tak opisali przedstawione na płycie zwyczaje: ” Płyta jest poświęcona jednemu z najciekawszych zwyczajów dorocznych, stanowiących swoisty fenomen kulturowy nie tylko w skali regionów przynależnych do naszego województwa, ale i całej Polski „Chodzenie z kozą” związane jest z zapustami, czyli czasem przypadającym na koniec karnawału, od tłustego czwartku do wtorku przed Środą Popielcową. Ten spotykany do dziś na Kujawach obrzęd, polegający na kolędowaniu z maszkarami zwierzęcymi, wywodzi się z czasów przedchrześcijańskich. Tak jak w innych podobnych zwyczajach, popularnych w wielu regionach Polski od adwentu do Wielkanocy, splata się tu wiele sensów: magiczny, symboliczny, ludyczny, społeczny. Jako zjawisko kulturowe corocznie i spontanicznie odtwarzane przez mieszkańców wsi, „chodzenie z kozą” na Kujawach jest jednym z najważniejszych elementów dziedzictwa niematerialnego w naszym województwie. ”

Zapusty w zwyczajach ludu Tarnobrzeskiego  

Wydawnictwo z roku 1895, zawiera między innymi opis trzech statnich dni Zapustów. Niedziela, poniedziałe i wtorek poprzedzające Popielec nazywany przez mieszkańców okolic Tarnobrzega wstępną środą, są zatem punktem kulminacyjnym „karnawałowego wesela”. „Muzyki grają, wszyscy piją na umór – a młodzież wyprawia różne kómedyje „.

Na pograniczu powiatu w ostatni dni zapustów ówczezna młodzież w Jastkowicach i sąsiadniej Pysznicy urządzała zabawę.

” Zbierze się trzech kilkunastoletnich zuchowatych chłopaków i daje po domach, kędy ludzie wesoło zabawiają, proste, ale pocieszne przedstawienie. Jeden z osmoloną twarzą, przyprawionymi na czole baranimi rogami, ubrany w czarny kusy frak, z wolim ogonem ukręconym ze słomy w tyle, trzyma w ręku małe żelazne widły- to d j a b e ł. Drugi -ubrany w biały kobiecy fartuch, długi okolisty, owija się w prześcieradło, na twarz przydziewa prawdziwą maske z kory świerkowej, lub sosnowej, albo z papieru, na głowę „ciekę dzidziatą” ( szpiczasty czubek /czako) z papieru, przez plecy przewiesi mały worek z piaskiem, niby starodawny zegar, w ręku trzyma kosę, a u pasa wisi osełka, jak u kosiarza to śmierć. Trzeci- uwiązany na słomianym łańcuchu, okręcony od stóp do głów powrózłami grochowianymi przedstawia- z a p u s t a p i j a k a. „

Tak przebrani wiejscy artyści wchodzą do domów odgrywając scenę zwaną – koniec pijaka.

” Djabeł wprzód przykucykuje, chowa się za piec. Śmierć ostrzy przy drzwiach kosę, a z a p u s t- p i j a k, pije wódkę, tańczy, śpiewa i zatacza się, … Gdy w najlepsze się bawi i hula, skrada się z tyłu ś m i e r ć i „śmaja ” kosą . – ucina p i j a k o w i głowę.

W rzeczywistości spada czapka, niby głowa p i j a k o w i, poczem tenże chwiejąc się upada na ziemię- bęc! D j a b e ł wyskakuje zza pieca, tam go przysiada, przewraca na wszystkie strony, chwyta ble jaki naczynie w izbie i udaje, że smołę gorącą na niego leje, – p i j a k stęka, jęczy, prosi o zmiłowanie, choć o krople wody. Wtedy śmierć litując się nad nim prosi domowników, żeby mu wody podali, ci podają mu kieliszek wódki, który go ocuca i orzeźwia. Potem wszyscy trzej- diabeł, śmierć i zapusty -pijak , rzucają się w taniec i spiewają: A gdzieżeś się podział nasz miły zapuście ?.. Cztery spery w grovhu były a piąta w kapuście. „

Za to przedstawienie dostawali wódkę, parę jajek, kilka centów, gdziniegdzie częstowano ich plackiem, pierogiem czy kapustą.

Polskie zapusty -muzycznie

W dawnych wydawnictwach można znaleźć np. zapisy nutowe,

Wielmożnemu Zygmuntowi hr. Cieszkowskiemu

Polskie zapusty Mazury

na fortepian

zapis nutowy przez Adama Wrońskiego


Polskie zapusty
Polskie zapusty- Mazury
Polskie zapusty

Zapisy muzyczne Polskie Zapusty pochodzą z 2 połowy XIX wieku, autorstwa Adama Wrońskiego.

Opis zwyczajów weselnych Oracja .

Miechów i Muzykanci

autor wpisu:

Ania Bernat-Mścisz

źródła:

Czas świętowania- wydane przez NME

Zwyczaje zapustne na Kujawach- wydane przez MET

Zapusty, Popielec, Wielkanoc- opisy XIX – zasoby POLONA

Polskie Zapusty Mazury- XIX- zasoby POLONA

Emigracja do Ameryki zezwolenia, listy

Posted on

Jak znaleźć informacje o polskiej emigracji z poczatku XX wieku.

Jedym ze źródeł w jakich możemy znaleźć treści związane z wychodztwem są wydawne w tamtym czasie gazety. Dzięki zasobom bibliotek cyfrowych możemy korzystać z nich w dogodnym dla nas miejscu i czasie.

Przeglądając Przyjaciela Ludu. wydanie z roku 1929, nr 3 (Drukarnia Ludowa w Krakowie) znaleźć możemy korespondencję Polonii do gazety.

Dolar- to pot, łzy i krew naszego robotnika.

„Szanowny Przyjacielu (słowa kierowane do gazety). Na całym świecie ludzie mówią, że najbogatszym państwem jest Ameryka. To jest prawda. Ale nie wiedzą, że tym krajem rządzi 20% ludzi bogatych, i to tak jak im sie żywnie podoba. Chcą otwierają i puszczają w ruch fabryki i kopalnie, – nie chcą, w jedym dniu zostawiają pracę i nikt ich do dalszego uruchomienia nie zmusi. Robotnik nie jest nigdy pewien dnia ani godziny. A jest tego biednego narodu 45% ludności, to jest blisko połowa mieszkańcow Ameryki. Nie liczę tych co posiadają farmy. Tym jest nieco lżej, gdyż są często niezależni od przemysłu. Nawet przeciwnie. Wybucha strajk- to oni mają tańszego robotnika. Gdy roboty w miastach zabraknie, to jej nawet za pieniądze nie dostanie i z głodu przychodzi umierać  w młodym wieku- a nierzadko kończy tak imigrant śmiercią samobójczą. Podatki też ogromne sypią na biedny naród. Jeśli kto ma jaką taka chałupę, to mu każą płacić 40-80 dolarów rocznego podatku, a ten co ma tylko żonę i kilka dzieci „majątku”-płaci mniej 10 dolarów na rok. I księdza musi opłacać, bo jak nie złoży rocznej składki to go nie pochowa. 

Takie to są smaki w tym najbogatszym państwie na świecie. Jest tu i powodzi się dobrze, ale milionerom. Ci są panami i królami tego kraju. 

My tu w Pensylwanji pracujemy prawie wyłącznie w kopalniach węgla. Jest ciężko, bo w roku pracujemy zaledwie połowę czasu. To też nędza wszędzie, że już większej nie trza!

A u Was ludzie narzekają na złe czasy. – Bieda jest prawda-wszędzie dziś po wojnie jest źle. Ale przecież tam w kraju ma się gdzie człowiek obrócić i o pomoc zawsze łatwiej, aniżeli tu. O, żeby oni widzieli, ile w jedym dolarze jest naszego potu, naszych łeż i krwi!

Roman Druzd

Kto może wyjechać z Polski do Ameryki

Przyjaciel Ludu 1930 nr. 1

Kwota obywateli polskich, mogących na podstawie ustaw amerykańskich wyjechać do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, jest bardzo szczupła i wynosi 6524 głów. Do emigrantów, którym przysługuje pierszeństwo wyjazdu(w granicach kwoty), zaliczeni są:

1)Rodzice obywateli amerykańckich, wyjeżdzający do swoich dzieci, zamieszkałych w St. Zjednoczonych. Chcęc sprowadzić do Ameryki, powinny wyrobić im certyfikat emigracyjny w Ameryce.

2) Rolnicy wraz z żonami i dziećmi do lat 18, wyjeżdzający na zasadzie affidavitów, nadesłanych przez farmerów amerykańskich.

3) Żony i dzieci do lat 21, osób mieszkających legalnie w Stanach Zjednoczonych, ale nie będących obywatelami amerykańskimi.

Nie należą do kwoty, ale są wpuszczani do Stanów Zjednoczonych żony, mężowie( mężowie, którzy wzieli ślub z obywatelkami amerykańskimi po 31 maja 1929 roku dostają wizy w obrębie kwoty) i dzieci (do lat 21) obywateli lub obywatelek amerykańskich. Dostają oni wizy wjazdowe na zasadzie certyfikatu emigracyjnego, wyrobionego im w Ameryce przez męża, żonę lub ojca.

Wyjeżdzać do Ameryki mogą poza kwotą również:

  1. emigranci, którzy posiadają, zezwolenie na powrót do Stanów Zjednoczonych czyli t.zw. „permit to reenter”, albo też zgłoszą się do konsulatu amerykańskiego w Polsce przed upływem roku od chwili wyjazdu ze Stanów.
  2. Studenci, którzy dostają wizę na podstawie dokumentu, stwierdzającego zapisanie ich do jednego z amerykańskich wyższych zakłądów naukowych uznanych przez Departament Stanu. Ostatnio prawo do wydawania takich dokumentów otrzymała Fundacja Kościuszkowska.
  3. Duchowni

O emigracji do USA

Autor wpisu:

Ania Bernat- Mścisz

Górale

Posted on Updated on

„Górale beskidowi zachodniego pasma Karpat. „

Rys etnograficzny

Zwyczaje i obyczaje włościan w okolicy Żywca.

Na podstawie wydawnictwa z 1851, autor Ludwik Delaveaux.

Aby zachować dziewietnastowieczny obraz jak najwierniej wpis ten zawiera bardzo wiele orginalnych teksów, które chciałam tu wskrzesić po około 170 latach od jego powstania.

Wstęp

„Zamierzam podróż umysłową w miejsce miłych mi wspomnień, w okolice położenia swego ustronne, lecz z przyrodzenie powabne: gdzie powietrze, wody i zioła zdrowiem nasycone krzepią ciało, pieszczą zmysły i dają duszy swobodę; gdzie lud pasterski i przemyślny, miłością do swojej ubogiej gleby i swojej rodziny przejęty, od zgubnych wpływów i fałszywych doktryn kopcami przyrodzenie zasłniony, czynem Kaima się nie zmazał. ”

W teści znalazły się też wspomnienia twórców takich jak Symonowiczów, Zimorowiczów, Gawińskich, którzy opiewali rozkosze życia wiejskiego i „owe poczciwe sielskie obyczaje”.

W kolejnym akapicie czytamy ” Człowiek z przyrodzenie chciwy jest poznac ludzi, ich lubi pod obcem szukać niebem, oceniać ich talenty w arcydziełach, dziwić się ich wielkości w pomnikach. ich znikomości w ruinach i dumać nad ich grobami. ”

Etnografowie, ludoznawcy, pasjnaci dawnych obyczajów i czasów. 

„Komu więc łaska opatrzności ustronie na mieszkanie przeznaczyła, niech zabytki obyczajów ludowych zbiera, niech je wprzód, nim wpływem obczyzny skażone będą, w piśmie uchowa, może to będzie droga spuścizna, rzewna pamiątka, jaką zostawimy potomkom.

Okolice Podgórskie.

Niezwykle malownicy obraz przywołuje autor opisując Beskidy z pierwszej połowy XIX wieku.

„Zjawcie się tam na szczytach Karpatów, w rumianej zorzy, jaką pogodny poranej ich czoło ubiera. Wjeżdzając w piękne Podgórskie okolice, przebywszy górę Mogilańską, zachwycił mnie amfiteatr gór i pagórków wieńcami lasów ustrojonych, których szczyty zdobia bielące się licznie świątynie i domki Jerozolimy Polskiej Kalwaryją zwanej, dzieło pobożne Mikołaja Zebrzydowskiego, świadczące o kolosalnych majątkach Polskich panów. Obok tego sterczą ruiny zamku Lanckorońskiego, przez Kazimierza Wielkiego wystawionego a przez Szwedów wraz z miastem w 1655 r. spalone, następnie przez Konfederatów Barskich w 1768 r. umocnionego, gdzie przeciw partyi królewskiej aż do 1771r. broniony, w końcu wojskom Austryackim się poddał. ”

Dalsze akapity opisują kolejne miejsca, leżą one po sąsiedzku, przylegając do terenów na jakich mieszkali moi przodkowie do około 1850 roku. Klecza i Łękawica. 

„Posuwając się wzduż gościńca na ścieśnionej lasami dolinie leży wieś Barwałd.” Miejscowośc słynęła z bandy dowodzonej przez niegdyś dziedziczkę tej wsi.

„Jadąc coraz dalej, wszędzie są widoki zajmujące, wciąż trwa złudzenie, że jest się w obcym kraju. Minowszy średniego rzędu miasto Wadowice, wiedzie gościniec do Andrychowa, niegdyś wsi, która niegdyś przez hrabiego Ankowicza za panowania króla Stanisława Augusta w miasto zamieniona i przywilejami uposażona została.

To miasto sławne w licznych warsztatach drelicharskich, których wyroby rozwożone są do krajów wschodnich i północnej Europy, słusznie pochlubić się może swoją piosenką.

Nasz Andrychów, chociaż lichy,

Przyodziewa świat w drelichy.  

Dalej jadąc od Andrychowa, „wspina się gościniec w wyższe strefy, a wspaniała góra Kocierz jest poważnym występem i przedsionkiem do gmachów, jakie przyroda niby na podziew drobnemu plemieniu ludzkiemu wystawiła.”

„Tron zbudowała sobie przyroda w górach Tatrzańskich”

„Wstąpiwszy na wierz tego pierwszego pasma Beskidów, widziałem wolem okiem przebytą przestrzeń, kilkunastomilowej równiny, wspaniałym brzegiem Wisły przedzielonej, po której lewym i prawym brzegu rozrzucone mnóstwo wsi i miast, klasztorów, zamków, niewymownie wdzięczne i wzroku nasycić niemogące panoramę tworzyły.

Takie góry częścią lasami pokryte, a częścią polanami, i rorzuconymi po górach chatami urozmaicone, otaczają piękną równienę, na której miasto Żywiec, po niemiecku Sejpusch przezwane, dawniej przez margiabiów Pińczowskich dziedziczone, jest położone. Z daleka odznacza się wielką czworoboczną wieżą kościelną i zamkiem obszernym. Było to bowiem, dawniej przed podziałem rozległe państwo na 10 długości a na 6 mil szerokości mające. Najpierwszym jego dziedzicem był Piotr Komorowski z Węgier hrabia na Orawie i Liptawie. Dobra te miał nadane przez Kazimierza Jagielończyka roku 1467 w nagrodę za skonfiskowane mu dobra w Węgrzech.

Górale Żywieccy

„Rys górali Żywieckich, ich obiór płci obojej i ich obyczaje.

Opis górali przedstawiony przez Staszica „o góralach Polskich w Beskidach i Tatrach zmieszkałych”.

Zewnętrzy skład ich ciała jest przystojny, zmysły bystre, a żywość namiętności bez porównania od mieszkańców nieksiego poziomu wiecej porywcza i dzielniejsza.

Według Gołębiowskiego , autora opisu Lud Polski, jego obyczaje i zabobony, 

wspominając o Hucułach, Karpaty ku Bukowinie zamieszkałych, tak mówi: Ludy te zachowały prawdziwe rysy Słowian, mężczyzni sa czerstwi, wzrostu pięknego, a pomiedzy kobietami rzadkie piękności widzieć się daje.

W opisie nieznanego autora w Gazecie Lwowskiej, wspiomniani zostało o góralach Podolanych: Za Kaluszym ujrzeliśmy wysokie czapki z czarnych baranków, lud prosty, świeży, rumianej pieknej cery, rzeźwe chłopaki stoją po drogach, handlując orzechami i śliwkami. Dziewczęta w świtkach, z wiszącymi kosami , same prawie brunetki.

Górale Żywieccy

mężczyżni

Jak ludy w górach zamieszkałe najpiękniejszemi są w kraju Galicyją przezwanym, tak nad temi ludami górale w okolicy Żywca celują w urodzie i pieknej postaci.; młodzieniec w roku 18stym może służyć jako model na posąg Apolina, w 30stym za Herkulesa, a ciężar lat 80 tych jego prostej i śmiałej budowy ciała nie przechyli. Ta okolica najpiekniejszych dostarcza żołnierzy (których tu wojakami nazywają). Cera ich wiecej brunata, oko duże, czarne pełne wyrazu i życia, włosy ciemne(rzadko płowe), na czoło rozdzielone, wiją się w pierścienie i spadają na ramiona.

Góral i Góralka w stroajch ludowych rok 1914 , reprodukcja obrazu Kazimierza Bieńkowskiego( 1861-1918)

Ubiór ich zwyczajny jest taki: koszula biała cieńka, mosiężną agrafa pod szyją spięta, niższy ubiór z sukna białego z Węgierska opięto zrobiony , to oboje spaja pas szeroki z czerwonej skóry, od bioder aż do piersi mosiężnymi sprzączkami zapięty . Na ten kaftan pąsowy lub niebieski z żeberkami szychowemi i guzami wielkości i kształtu kuli gęsto nasadzony. Na to wszystko zadziewana jest zwyczajna gunia w gatunku i kolorze bernardyńskiemu płaszczowi podobna (z wyjątkiem kaptura). Tą w lecie zarzuca się tylko na jedno ramię. Zamiast zwyczajnych kyrpców używają czasem na gale butów Węgierskich. Taki ubiór w harmoni z z szerokim czarnym kapeluszem, galonkiem lub wstęgą opasanym i na jedno ucho nasadzonym.

Kobiety

Piękność ich twarzy lubo zasługuje na uwagę znawców, tę jednak i u innych włościanek znaleźć można. Lecz takiego kroju kibici, tak drobnych rąk, małych stóp, i śmiałej a zręcznej postawy, trudno znaleźć gdzieindziej w pracowitej klasie kobiet. Te leśne Dryady, te wolne córy lasów i gajów niepoświęconych, nie są tak pierzchliwe jak łanie.

Opis:

Włosy w tyle na dwie kosy rozdzielone, łańcuszkiem cynowym lub sznurkiem srebrnym obwite, z obu stron głowę opasując, łączą się na czole kokardą z wstążek upiętą, potem w przodku idzie koszula biała cienka z wyszyciem kolorowym na ramionach, tę przepasuje spodniczka krótka, ale tak fałdzista, że u bogatszych cała kopa cieńkego płótna na ten strój wychodzi, z przodu fartuszek kolorowy w kwiaty, niżej pończochy białe z czerwonym klinikiem, obuwie z białej glansowanej skórki, wcale balowo ubiera.

Ale teraz czeka ją najozdobniejsza czesc ubioru: gorset, ten w miare zamożności bywa adamaszkowy, parterowy(?), a najczęściej z aksamitu lub manszestru karmazynowego, białym galonkiem obszywany; na to wszystko przeźroczysty rańtuszek na głowie przypięty, i aż niżej kolan spuszczony, kończy ubiór.

Cóż o mężatkach, one to więdzie większe do strojów roszcza prawa, narzucając dziewicom skromość za ozdobę. I tu gospodynie bogatszym ubiorem, to jest złocisto parterowem gorsetami, galonowanemi czepkami, i wielkimi koralami błyszczą. W zimie tak zamężne kobiety jak i dziewki dorosłe noszą z ponsowego sukna szubki niżej kolan sięgające, białymi barankami podszyte, i takiemiż na około obłożone, przy tem sznurki i potrzeby świecące dodają ozdoby. Ten strój tu opisany służy na wystąpienie świąteczne lub weselne.

C. D.N.

Autor postu

Ania Bernat-Mścisz