opis wsi

Zamość, villages XIX

Posted on Updated on

What was the life like in an old village?

I often ask questions like this. A good source of knowledge are note from over 100 years before, which were available in former publications. I invite you to imagine this world and to travel back in time in a genealogical journey. In one of the digital libraries I have found a description of the Zamość villages. I think that those characteristics can also be used in a big part to describe villages from the other parts of Poland. An article dated 1902, based on the matarials collected for the agri-business exhibition in Lublin in 1901, written by Roman Świdziński.

The population speaks mostly of a pure Polish language, some only use Ruthenian language. They are medium-sized, their hair is fair and their temperament phlegmatic. Families are big in numbers, and the health of all is splendid. The men shave their beards, and trim the mustache over the lip, shaping them closer to the nose (the older people do it, those who smoke tabacco). Women have nice hair, but they do not care about them, only combing them once a week.

 

mieszkancy wsi zamojskiej.JPG

 

Cottage built of pine logs, consists of one room, hall and so-called chamber, where they put flour, bacon and clothes. The entrance door is located on the longitudinal wall of the house. Hen cottages are not popular at all. Around the hut there is a barn where the grain is stored and treshed. Perpendicular to the barn, right at its corners, they usually put two buildings: one for livestock, i.e. for cows and horses, and second one for pig stools. Attic connects these buildings by closing the quadrangle, or so-called rubber. Agricultural tools like a plow on „tylyżki”, harrows with iron teeth, wooden flails, iron and wood rakes, shovels, scythes, carts on wooden axes, axes, forks and hoes – they hide under the attic and in the barn. Poultry is usually keep in the hallway.

 

.

The people feed modestly, they eat meat very rarely. Everyday food is: potatoes, cabbage, peas, dumplings on milk and rye wholemeal bread. They cook twice a day: in the morning a borscht or cabbage soup for breakfast, part of which remains in a warm oven for lunch, and potatoes with pork fat, and for dinner, besides borscht and cabbage soup – a millet, barley or buckwheat groin which, put into a warm oven, is also put away until noon; for supper, they cook wheat or buckwheat dumplings with milk. They eat only pork meat and it is during holidays or special celebrations.

For the lighting a  smolne (salted?) or tallow muzzles on chimneys, today oil lamps with a glass reserve, commonly used. There is a tree for the fuel, which they receive from court forests, 36 furs per year. They cook on chimneys in iron and clay pots. Underwear after boiling in a lye, they wash in running water, beat them with tadpoles, then hang them on fences, after drying they mangle with mags. Groat grinds on mills, rye, wheat in water mills, usually at once, and only at the ceremony they grind on a plate. Each host with 12 to 18 morgas, maintains 2 to 4 horses, 4 to 6 cattle, mainly cows and heifers, and young piglets sell 3 to 4 rubles per piece. They feed cattle very poorly. In the summer, the cattle are running to the court forest, which is mostly gone, so hungry and without milk they return from their pasture. In the mornings, before driving them out to the forest, they run cows on stakes on the crossroads and roads. In winter, they brew husks with a coir and, sprinkling with bran or flour, give cows, and also floc the dish. Overnight, spring straw, and this is the daily feed for milk cows. So they have very little milk: in winter, on average, one quarter of milk from one cow, they milk them twice a day.

 

The peasants of the village of Łaziska and the surrounding area run a free farm. For cultivation they use a wooden plow „wędzłużkach” with a share and an iron mouldboard, ie the so-called Moravian and wooden harrow with iron teeth. For several years, instead of a grubber the rougue has been used. Because the hosts, due to the constantly practiced chapters, have little land, they do not leave fallow trees. Usually, barley is sown on the fertilizer, and after the harvest of barley, sow or rye is sown. Potatoes in the field are very little sown, mostly in gardens. In recent years, several clever hosts, seeing a beautiful, newly-established garden in the mansion, have also established a larger garden, bringing the strains from Klemensów.

A few years ago, a dozen apiaries carried out in the original way – in logs, in the last year almost all bees died out of the lack of honey for the winter. There are no fish farms. From the annual customs and ceremonies, we mention the following: After the New Year, they go with a goat and a star; the nativity scene currently does not exist in the villages. At Easter, „Easter eggs” also called „kraszankami” are made.

 

The Harvest Festival (Dożynki) takes place in the following way: After getting to the grain, wreath a wreath of ears of wheat or rye and put it on the head of the most hard-working girl, and surround her in a circle, bring her to the court, singing the appropriate songs. The girl carrying the wreath puts it on the head of the host and dances around him three times, and older women utter the appeals and wishes for a happy ending of the harvest and for the coming year. For this, the host treats a whole crowd of workers with vodka, and gives the girls carrying wreaths a ruble. After that, the host brings music in the evening, and in the courtyard under the porch dances take place; it should be started by the host himself with the girl carrying the wreath. For a party, dumplings with buckwheat groats are baked, and curd with sour milk mixed together is prepared, in which guests dunk dumplings. Vodka is served, and in many places tea. The party usually lasts until after midnight. „

 

Thanks to this description, we can move back for over a hundred years. With our own imagination see such a village and people who are working there, peasants working on the farm, and maids spinning and dancing during the harvest festival.

 

Author:

Ania Bernat-Mścisz

 

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy i nie kopiowania treści bez podania źródla,autora wpisu, i linku do bloga.

źródło:

Miesięcznik Wisła rok 1902 tom 3

 

 

 

 

 

 

Zamojskie wsie wiek XIX

Posted on Updated on

Jak wyglądało życie w dawnej wsi? Takie pytania często sobie zadaję. Dobrym źródłem wiedzy są zapiski sprzed ponad 100 lat, jakie umieszczone były w dawnych wydawnictwach. 

Zapraszam Was do wyobrażenia sobie tego świata  i przeniesienia się w genealogiczną podróż w przeszłość.

W jednej z bibliotek cyfrowych znalazłam opis zamojskich wsi. Myślę, że charakterystyka ta  w dużej części może równie dobrze odzwierciedlać obraz wsi z pozostałych części Polski. 

Artykuł z datą 1902 rok ,  na podstawie matariałów  zgromadzonych na wystawę przemysłowo-rolniczą w Lublinie w roku 1901, spisany przez Romana Świdzińskiego.

W tekst zawiera szczegółowy opis mieszkańców wsi Skierbieszów, Łaziska, Sławęcin i Suchodębia.

mieszkancy wsi zamojskiej.JPG

Oto informacje umieszczone w publikacji ( starałam się przepisać je jak najwierniej)

Ludność ta mówi przeważnie czystym językiem polskim, niektórzy tylko używają mowy rusińskiej.Wzrostu są średniego, włosy mają jasne, temperament flegmatyczny. Rodziny mają liczne, a stan zdrowia wszystkich wyborny. Meżczyźni golą brody, a wąsy przystrzygają nad wargą, wygalając je bliżej nosa ( czynią to ludzie starsi, zarzywający tabake). Kobiety mają ładne włosy, nie dbają jednak o nie, czesząc się tylko raz w tydzień. 

Chata pobudowana z bali sosnowych, składa się z jednej izby, sieni i tak zwanej komory, gdzie składają mąkę, słoninę ubranie. Drzwi wchodowe mieszczą się na podłużnej ścianie domu. Chat kurnych nie spotyka się wcale. Około chaty znjduje się stodoła, gdzie składa się i młuci zboże. Prostopadle do stodoły, wprost jej rogów, stawiają zwykle dwa budynki: jeden dla inwentarza żywego, t.j. dla krów i koni, a drugi- na chlewy dla świń. Poddasze łączy te budynki zamykając czworobok, czyli tak zwane gumno. Narzedzia rolnicze, jak pług na „tylyżkach” , brony z zębami żelaznymi, cepy drewniane, grabie żelazne i drewniane, łopaty, kosy, wozy na drewnianych osiach, siekiery, widły i motyki – chowają pod poddaszem i w stodole. Drób zwykle trzymają w sieni.

Lud żywi się skromnie, mięso jedza bardzo rzadko. Codziennym pożywieniem są: kartofle, kapusta, groch, kluski na mleku i chleb razowy żytni. Gotują dwa razy dziennie: rano na śniadanie barszcz lub kapuśniak, którego część pozostaje w ciepłym piecu na obiad, oraz kartofle męte ze słoniną, a na obiad, oprócz barszczu i kapuśniaku- kaszę jaglaną, jęczmienną lub gryczaną, która, wstawiona do pieca ciepłego, też oczekuje południa; na wieczerzę zaś gotuje się kluski przenne lub gryczane z mlekiem. Mięso jedzą tylko wieprzowe i to w czasie świąt lub szczególnych uroczystości.  

Do oświetlenia służyły dawniej sałki smolne, (łuczywo?), lub łojowe kagańce na kominach, dziś lampy naftowe blaszane, z rezerwoarem szklanym, powszechnie używane. Za opał służy drzewo, które otrzymują z lasów dworskich, po 36 fur rocznie. Gotują na kominach w żelaznych baniaczkach i garnkach glinianych. Bieliznę po wygotowaniu w ługu piorą w wodzie bieżącej, bijąc kijankami, następnie rozwieszają na płotach, po wyschnięciu maglują ręcznie maglownikami. Krupy mielą na żarnach, a żyto, pszenicę w e młynach wodnych, zwykle na raz, i tyko na uroczystości mielą na pytel. Każdy gospodarz mający od 12 do 18 morgów, utrzymuje 2 do 4 koni, 4 do 6 sztuk bydła, głównie krowy i jałowice, byczki sprzedają młode po 3 do 4 rubli za sztukę. Karmią bydło bardzo nędznie. W lecie pędzą bydło do lasu dworskiego, którego prawie niema, bydło więc głodne i bez mleka wraca z pastwiska. Rankami, przed wypędzeniem do lasu, prowadzą krowy na postronkach na miedzę i drogi. W zimie zaparzają plewy ukropem, a posypawszy otrębami lub mąką, dają krowom, nadto kłaczku potrawiu. Na noc słomę jarą, i to stanowi codzienny karm dla krów dojnych. Mleka więc mają bardzo mało: w zimie przeciętnie jedną kwartę na uduj od sztuki, doją dwa razy dziennie.

Włościanie wsi Łaziska i okolicznych prowadzą dowolne  gospodarstwo. Do uprawy używają pługa drewnianego „na tyłużkach” z lemieszem i odkładnicą żelazną, czyli tak zwanego morawskiego i brony drewnianej z zębami żelaznymi. Od kilku lat zamiest radeł używają grubera. Ponieważ gospodarze w skutek ciągle praktykowanych rozdziałów, niewiele mają gruntów, przeto ugorów wcale nie zostawiają. Zwykle jęczmiona sieją na nawozie, a po zbiorze jęczmienia sieją przenicę lub żyto. Kartofli w polu bardzo mało sadzą, przeważnie w ogrodach. W ostatnich latach kilku gospodarzy sprytnijszych, widząc piękny , świeżo założony ogród we dworze, założyli też ogród większy u siebie, sprowadzając szczepy z Klemensowa. 

Przed kilku laty, kilkanaście pasiek prowadzonych sposobem pierwotnym – w kłodach, w roku zeszłym prawie wszystkie pszczoły wygineły z braku zapasu miodu na zimę. Gospodarstwa rybnego nie prowadzą.

Ze zwyczajów dorocznych i obrzędów wspominamy o nastepujących: Po Nowym Roku chodzą z kozą i gwiazda; szopka obecnie po wsiach nie istnieje. Na Wielkanoc sporzadzane są „pisanki” zwane też „kraszankami” . 

Dożynki odbywają się w sposób nastepujący: Po dożęciu zboża, wiją wianek z kłosów pszenicy lub żyta i wkładają go na głowę najpracowitszej dziewczyny, a otaczają ją kołem, przywodzą do dworu, śpiewając odpowiednie pieśni. Dziewczyna niosąca wieniec wkłada go na głowę gospodarza i okręca się z nim trzy razy, a starsze kobiety wypowiadają powinszowania i życzenia szczęśliwego ukończenia żniw i doczekania roku przyszłego. Za to gospodarz częstuje całą gromadę robotników wódką, a dziewczętom niosącym wianki daje po rublu. Potym, na wieczór sprowadza gospodarz muzykę, i odbywają się na dziedzińcu pod gankiem tany; powinien je rozpocząc sam gospodarz z dziewczyną niosącą wianek. Na przyjęcie pieką się pierogi z kaszą gryczaną i przyrządza się twaróg z kwaśnym mlekiem zmieszany, w którym goście maczają pierogi. Przytym daje się wódkę, a w wielu miejscach herbatę. Zabawa przeciąga się zwykle za północ. ” 

 Dzięki temu opisowi możemy na chwię przenieść się o ponad sto lat wstecz. Możemy oczami wyobrażni zobaczyć taką właśnie wieś i krzątających się tam ludzi, chłopów pracujących na roli, jak i panny wirujące w czasie dożynek.  

C.D.N.

Autor wpisu:

Ania Bernat Mścisz

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy i nie kopiowania treści bez podania źródla,autora wpisu, i linku do bloga.

źródło:

Miesięcznik Wisła rok 1902 tom 3

 

 

 

 

 

 

Prandocin

Posted on Updated on

 

Ciekawostki znalezione w Podkarpackiej Bibliotece Cyfrowej

W zapiskach etnograficznych z początku XX wieku opisana została wieś Prandocin, należąca w tamtym czasie do powiatu miechowskiego, gubernii kieleckiej . Ich autor to Marian Wawrzeniecki. 

prandocin
Prandocin, tekst zamieszczony w miesięczniku  geograficznym  i etnograficznym  Wisła T. XVI

W tekście możemy znależć wspomnienia  88- letniego wówczas  Tomasza Łudzika zamożnego właściciela rodu, który zamieszkiwał Prandocin od pokoleń. „Otóż wsi Cholewy (Cholewicze), Truszczyny (Truszczynie) i Kozakowy (Pozaków) Prandota połączył w jedno i nazwał „Prandocin”. Mieszkańcy mieli przywilej dzwonienia na zamku t.j. w katadrze krakowskiej. Przed 50-ciu laty, broniąc się od panieńskiego”, udawali się oni, a w ich liczbi i Łudzik, do opata migilskiego „po prawo”. Za Napoleona I-ego. Wojciech i Jakub Strońscy i Mikołaj Gugała „poszli do Józefa Poniatowskiego” (służyć w wojsku).  

Na przeciw karczmy był szpital kościelny i cmentarz grzebalny. W 1817 r. w czasie kiedy ksiądz Baczyński był plebanem miejsce na cmentarz wyznaczono na gruncie sołetstwa w Cichonce, na „zagórzu”, ale ksiądz Węgrzynowicz przeniósł go w 1831r. bliżej kościoła. Po rozkolonizowaniu wsi w 1855 roku cmentarz powiększono, a w roku 1898 staraniem księdza Romualda Wiadrowskiego został jeszcze bardziej powiększony na gruntach zwanych „po ogrodach”.

Wśród pominików historycznych w Prandocinie wyróżnić trzeba kościół romański z kamienia ciosanego, jak wskazuje tekst kościół mógł być pierwotnie kościołem zamkowym. W XIII wieku Cystersi za poręczeniem Jana Odrowąża rozpoczynają przebudowy i przeróbki kościoła, które na szczęście nie zatarły całkiem charakteru tej budowy z ciosów kamiennych. 

Kolejny zabytek to obraz umieszony przy, jak to określa autor wielkim ołtarzu, malowidło przedstawia portrety w strojach mieszczańskich, ze Słomnik opatrzony napisem „Honestus Matthias, Oczko scabinus slomnicen … 1630, 11 mai ” oraz „Ex cuius mandato hoc altare in honorem Dei Omnipotentis ac Beatea Virginis Mariea …” . Mattias Oczko zmarł w wielu lat 95, pozostawił po sobie siedmioro potomków.

 W dalszej części tekstu wymieniny jest również dokument pergaminowy jaki znajdował się wśród papierów kościelnych podpisany przez Ligęzę z datą 1314 roku.

Wymieniona jest również księga wydatków prowadzona przez Mateusza Palikiewicza z datami od 1767 do 1801. Przytoczone wydatki to między innymi : żłób dla bydła złoty 8, żłób dla owiec 6 zł, żłób dla koni 8 złoty.

Bardzo ciekawą informacją jest również księga z 1763 zawierająca listę nazwiska włościan.  Te dotyczące Prandocina to „Marcin Kramarz wóyt pręndocki, Michał Kałasa, Maicher Perek, Adam Woyta, Iakób Wiorek woyt orłowski(?),  Andrzej Dakowski, Iózef Zdeb z Prandocina, Ian kowal prendocki, Karol Podzoba, Ian Obrus, Marcin Płaszcz, Chrzysztof Zawaday, Dominik Podło, Ian Podzoba, Franciszek Ptaśnik, Sobestyan Cichopek, Grzegórz Amboroży, Iózef Latos, Adam Koziak, Bartłomiey Kubach, Kazimierz Offetra, Kazimierz Warchoł, Woyciech Kozibania, Wincenty Szyba, Margarita Tkaczka, Regina Kalarusowa, Agnes Dorothea Patrzałkowna, Ioannes Sieyka, Mateus Łata, Stephanus Moszna, Ignacius Lenantowski,Agnes Kuczykowa, Catharina Orłowa, Balbina Dalowska, Zofia Oczkowa, Małgorzata Sadowa, Katarzyna Łacina, Magdalena Bugalina, Agnieszka Herhelowa, Zofia Ciołkowna, Iadwiga Morgowna, Ewa Kubaszczyna, Regina Stępniowa, Szczepan Hatny, Anna Podsiadłowa, Zofia Cacalina, Zofia Kościuchowa, Agnieszka Wilkowa, Piotr(z) Daros, Ian Goluza, Marcin Bucz, Sebastyan Król, Andrzej Gudek, Woyciech Padey, Apolonia Burdelka, Iadwiga Szopina, Ewa Kurkowa, Antoni Kaydusz, Tomasz Grymek, Agnieszka Balcerka, Agnieszka Rylowa, Iacek Patrzałek, Regina Pycina, Woyciech Karkiel, Piotr Wydra, Zofia Żurownowa, Maryanna Piexina,  Dominik Sudo, Iózef Anioł, Paweł Pałać, Maciey Świerszcz, Marcin Szarawara, Antoni Sochacki, Ewa Golcowa, Łuka Goliat, Piotr Podsiało, Ewa Cwalina, Kazimierz Sieyka, Ewa Mesina, Regina Siebina, Regina Lisowa, Tekla Łudzikowa, Iakób Zdyb, Wincenty Duda, Woyciech Słota, Marcin Kłusoń, Maryanna Lechowa, Łukasz Muyda, Antoni Mucha, Michalina Toporek, Tomasz Dragon, Mikołay Cherchel, Ludwika Kucowa, Wincenty Mol, Iózefa Natkaniec, Woyciech Komenda, Ian Staszek, Iozef Mikoś, Kazimierz Cerek, Piotr Kita, Ludwik Kołan, Franciszek Czekay, Maryanna Wodoszczonka, Wawrzyniec Ozdoba, Agnieszka Nagła, Agnieszka Pysionka, Tomasz Płonka, Antoni Zygmuntowicz, Ian Strona, Antoni Odrzywołek, Walenty Rakosz, Marcin Marszałek, Teodor Piątkowski, Julianna Teikaleka, Franciszka Bielonka, Franciszka Soboleska, Maryanna Chydyka, Ian Harot, Rozalia Rożek, Woyciech Wywiał, Izydor Niewiadomy, Wiktor Kiryś, Wincenty Kula, Feliks Sakok, Floryan Kmiecik, Magdalena Chropaczka, Antoni Korday, Ian Chwostek, Apolonia Pierzchała, Antonina Szatan, Agnieszka Durbaszowa, Mateusz Benek, Tomasz Kuchna, Franciszka Krysieńska, Teresa Smidrosenka, Łukasz Kurek, Ewa Kupidłowa, Ian Drożek, Antoni Chochrek, Onufry Bil, Szczepan Słaby, Błażey Ziorko, Kunegunda Minor, Elżbieta Sas, Małgorzata Miślatowna, Franciszka Grzeszkowna, Barbara Rogalonka, Franciszek Toporek, Maryna Buiołek, Agnieszka Wiła, Iózef Szlachta, Ian Marus, Wincenty Gasik”. 

Dalsza część publikacji również może być ciekawym akcentem w poszukiwaniach genealogicznych dotyczących regionu Prandocina. ” Godne jest uwagi, że w Prandocinie nie zginęły starodawne nazwiska, niektóre zaś rody przybrały nowe przydomki, i tak: Offertowie nazywają się Mazurkami, z Fijołków powstali Cichopkowie, z LechówMarkowie, a Gosiorek nazywa się Król. ” 

Mieszkańcy Prandocina mogą się poszczycić, z włościan pochodzą ” ks. Franciszek Komenda, ks. Jan Szyba(rski), ks. Wincenty Kwieciński, jest też kilku nauczycieli, :pp. Ptasznik, Szcześniak, Kwieciński. Z rodziny Marusów dwóch braci jest urzędnikami, p. Lech pisarzem gminy, pan Jan Gąsiorek jako ławnik zastepuje sędziego w Słomnikach; pan Gackowski, kowal, jest kapelmistrzem miejscowej orkiestry, złożonej z 16-stu członków; pan Jan Kaczmarczyk członek „Jutrzenki”, należy do liczny najinteligentniejszych włościan w okolicy. ”

Zdjęcia z cmentarza w Prandocinie jakie wykonałam  podczas genealogicznej podróży w 2016 roku tutaj

Na cmentarzu w Prandocinie pochowani są moi prapradziadkowie Szymon Ostrowski i jego żona Anastazja Ostrowska z domu Kubat. O Ostrowskich tutaj

c.d.n.

Autor wpisu

Ania Bernat -Mścisz

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy i nie kopiowanie treści wpisu bez podania linku do strony i autora bloga

 

źródła :

http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/docmetadata?id=10998&from=publication