Latest Event Updates

Emigracja do Ameryki zezwolenia, listy

Posted on Updated on

Jak znaleźć informacje o polskiej emigracji z poczatku XX wieku?

Jedym ze źródeł w jakich możemy znaleźć treści związane z wychodztwem są wydawne w tamtym czasie gazety. Dzięki zasobom bibliotek cyfrowych możemy korzystać z nich w dogodnym dla nas miejscu i czasie.

Przeglądając Przyjaciela Ludu. wydanie z roku 1929, nr 3 (Drukarnia Ludowa w Krakowie) znaleźć możemy korespondencję Polonii do gazety.

Dolar- to pot, łzy i krew naszego robotnika.

„Szanowny Przyjacielu (słowa kierowane do gazety). Na całym świecie ludzie mówią, że najbogatszym państwem jest Ameryka. To jest prawda. Ale nie wiedzą, że tym krajem rządzi 20% ludzi bogatych, i to tak jak im sie żywnie podoba. Chcą otwierają i puszczają w ruch fabryki i kopalnie, – nie chcą, w jedym dniu zostawiają pracę i nikt ich do dalszego uruchomienia nie zmusi. Robotnik nie jest nigdy pewien dnia ani godziny. A jest tego biednego narodu 45% ludności, to jest blisko połowa mieszkańcow Ameryki. Nie liczę tych co posiadają farmy. Tym jest nieco lżej, gdyż są często niezależni od przemysłu. Nawet przeciwnie. Wybucha strajk- to oni mają tańszego robotnika. Gdy roboty w miastach zabraknie, to jej nawet za pieniądze nie dostanie i z głodu przychodzi umierać  w młodym wieku- a nierzadko kończy tak imigrant śmiercią samobójczą. Podatki też ogromne sypią na biedny naród. Jeśli kto ma jaką taka chałupę, to mu każą płacić 40-80 dolarów rocznego podatku, a ten co ma tylko żonę i kilka dzieci „majątku”-płaci mniej 10 dolarów na rok. I księdza musi opłacać, bo jak nie złoży rocznej składki to go nie pochowa. 

Takie to są smaki w tym najbogatszym państwie na świecie. Jest tu i powodzi się dobrze, ale milionerom. Ci są panami i królami tego kraju. 

My tu w Pensylwanji pracujemy prawie wyłącznie w kopalniach węgla. Jest ciężko, bo w roku pracujemy zaledwie połowę czasu. To też nędza wszędzie, że już większej nie trza!

A u Was ludzie narzekają na złe czasy. – Bieda jest prawda-wszędzie dziś po wojnie jest źle. Ale przecież tam w kraju ma się gdzie człowiek obrócić i o pomoc zawsze łatwiej, aniżeli tu. O, żeby oni widzieli, ile w jedym dolarze jest naszego potu, naszych łeż i krwi!

Roman Druzd

Kto może wyjechać z Polski do Ameryki

Przyjaciel Ludu 1930 nr. 1

Kwota obywateli polskich, mogących na podstawie ustaw amerykańskich wyjechać do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, jest bardzo szczupła i wynosi 6524 głów. Do emigrantów, którym przysługuje pierszeństwo wyjazdu(w granicach kwoty), zaliczeni są:

1)Rodzice obywateli amerykańckich, wyjeżdzający do swoich dzieci, zamieszkałych w St. Zjednoczonych. Chcęc sprowadzić do Ameryki, powinny wyrobić im certyfikat emigracyjny w Ameryce.

2) Rolnicy wraz z żonami i dziećmi do lat 18, wyjeżdzający na zasadzie affidavitów, nadesłanych przez farmerów amerykańskich.

3) Żony i dzieci do lat 21, osób mieszkających legalnie w Stanach Zjednoczonych, ale nie będących obywatelami amerykańskimi.

Nie należą do kwoty, ale są wpuszczani do Stanów Zjednoczonych żony, mężowie( mężowie, którzy wzieli ślub z obywatelkami amerykańskimi po 31 maja 1929 roku dostają wizy w obrębie kwoty) i dzieci (do lat 21) obywateli lub obywatelek amerykańskich. Dostają oni wizy wjazdowe na zasadzie certyfikatu emigracyjnego, wyrobionego im w Ameryce przez męża, żonę lub ojca.

Wyjeżdzać do Ameryki mogą poza kwotą również:

  1. emigranci, którzy posiadają, zezwolenie na powrót do Stanów Zjednoczonych czyli t.zw. „permit to reenter”, albo też zgłoszą się do konsulatu amerykańskiego w Polsce przed upływem roku od chwili wyjazdu ze Stanów.
  2. Studenci, którzy dostają wizę na podstawie dokumentu, stwierdzającego zapisanie ich do jednego z amerykańskich wyższych zakłądów naukowych uznanych przez Departament Stanu. Ostatnio prawo do wydawania takich dokumentów otrzymała Fundacja Kościuszkowska.
  3. Duchowni
  4. Osoby urodzone w Ameryce mają prawo do otrzymania paszportu amerykańskiego i wyjazdu do Stanów Zjednoczonych w charakterze obywatei amerykańskich. Aby otryzmać paszport amerykański, osoby urodzone w Ameryce winny złożyć osobiście odanie do Konsulatu Amerykańskiego, załączając: metrykę urodzenia, opatrzone fotografią, świadectwo tożsamości ze starostwa, w którym petent zamieszkuje, affidavit od krewnego, do którego petent pragnie wyjechać oraz cztery fotografie. Koszta paszportu w konsulacie wynoszą 10 dolarów. Wyrobienie paszpostu amerykańskiego trwa około 2-3 miesiący od daty złożenia podania w Konsulacie Amerykańskim w Warszawie.

O emigracji do USA

Autor wpisu:

Ania Bernat- Mścisz

źródło: gazeta „Przyjaciel Ludu” rok 1930, nr 1

Górale

Posted on Updated on

„Górale beskidowi zachodniego pasma Karpat. „

Rys etnograficzny

Zwyczaje i obyczaje włościan w okolicy Żywca.

Na podstawie wydawnictwa z 1851, autor Ludwik Delaveaux.

Aby zachować dziewietnastowieczny obraz jak najwierniej wpis ten zawiera bardzo wiele orginalnych teksów, które chciałam tu wskrzesić po około 170 latach od jego powstania.

Wstęp

„Zamierzam podróż umysłową w miejsce miłych mi wspomnień, w okolice położenia swego ustronne, lecz z przyrodzenie powabne: gdzie powietrze, wody i zioła zdrowiem nasycone krzepią ciało, pieszczą zmysły i dają duszy swobodę; gdzie lud pasterski i przemyślny, miłością do swojej ubogiej gleby i swojej rodziny przejęty, od zgubnych wpływów i fałszywych doktryn kopcami przyrodzenie zasłniony, czynem Kaima się nie zmazał. ”

W teści znalazły się też wspomnienia twórców takich jak Symonowiczów, Zimorowiczów, Gawińskich, którzy opiewali rozkosze życia wiejskiego i „owe poczciwe sielskie obyczaje”.

W kolejnym akapicie czytamy ” Człowiek z przyrodzenie chciwy jest poznac ludzi, ich lubi pod obcem szukać niebem, oceniać ich talenty w arcydziełach, dziwić się ich wielkości w pomnikach. ich znikomości w ruinach i dumać nad ich grobami. ”

Etnografowie, ludoznawcy, pasjnaci dawnych obyczajów i czasów. 

„Komu więc łaska opatrzności ustronie na mieszkanie przeznaczyła, niech zabytki obyczajów ludowych zbiera, niech je wprzód, nim wpływem obczyzny skażone będą, w piśmie uchowa, może to będzie droga spuścizna, rzewna pamiątka, jaką zostawimy potomkom.

Okolice Podgórskie.

Niezwykle malownicy obraz przywołuje autor opisując Beskidy z pierwszej połowy XIX wieku.

„Zjawcie się tam na szczytach Karpatów, w rumianej zorzy, jaką pogodny poranej ich czoło ubiera. Wjeżdzając w piękne Podgórskie okolice, przebywszy górę Mogilańską, zachwycił mnie amfiteatr gór i pagórków wieńcami lasów ustrojonych, których szczyty zdobia bielące się licznie świątynie i domki Jerozolimy Polskiej Kalwaryją zwanej, dzieło pobożne Mikołaja Zebrzydowskiego, świadczące o kolosalnych majątkach Polskich panów. Obok tego sterczą ruiny zamku Lanckorońskiego, przez Kazimierza Wielkiego wystawionego a przez Szwedów wraz z miastem w 1655 r. spalone, następnie przez Konfederatów Barskich w 1768 r. umocnionego, gdzie przeciw partyi królewskiej aż do 1771r. broniony, w końcu wojskom Austryackim się poddał. ”

Dalsze akapity opisują kolejne miejsca, leżą one po sąsiedzku, przylegając do terenów na jakich mieszkali moi przodkowie do około 1850 roku. Klecza i Łękawica. 

„Posuwając się wzduż gościńca na ścieśnionej lasami dolinie leży wieś Barwałd.” Miejscowośc słynęła z bandy dowodzonej przez niegdyś dziedziczkę tej wsi.

„Jadąc coraz dalej, wszędzie są widoki zajmujące, wciąż trwa złudzenie, że jest się w obcym kraju. Minowszy średniego rzędu miasto Wadowice, wiedzie gościniec do Andrychowa, niegdyś wsi, która niegdyś przez hrabiego Ankowicza za panowania króla Stanisława Augusta w miasto zamieniona i przywilejami uposażona została.

To miasto sławne w licznych warsztatach drelicharskich, których wyroby rozwożone są do krajów wschodnich i północnej Europy, słusznie pochlubić się może swoją piosenką.

Nasz Andrychów, chociaż lichy,

Przyodziewa świat w drelichy.  

Dalej jadąc od Andrychowa, „wspina się gościniec w wyższe strefy, a wspaniała góra Kocierz jest poważnym występem i przedsionkiem do gmachów, jakie przyroda niby na podziew drobnemu plemieniu ludzkiemu wystawiła.”

„Tron zbudowała sobie przyroda w górach Tatrzańskich”

„Wstąpiwszy na wierz tego pierwszego pasma Beskidów, widziałem wolem okiem przebytą przestrzeń, kilkunastomilowej równiny, wspaniałym brzegiem Wisły przedzielonej, po której lewym i prawym brzegu rozrzucone mnóstwo wsi i miast, klasztorów, zamków, niewymownie wdzięczne i wzroku nasycić niemogące panoramę tworzyły.

Takie góry częścią lasami pokryte, a częścią polanami, i rorzuconymi po górach chatami urozmaicone, otaczają piękną równienę, na której miasto Żywiec, po niemiecku Sejpusch przezwane, dawniej przez margiabiów Pińczowskich dziedziczone, jest położone. Z daleka odznacza się wielką czworoboczną wieżą kościelną i zamkiem obszernym. Było to bowiem, dawniej przed podziałem rozległe państwo na 10 długości a na 6 mil szerokości mające. Najpierwszym jego dziedzicem był Piotr Komorowski z Węgier hrabia na Orawie i Liptawie. Dobra te miał nadane przez Kazimierza Jagielończyka roku 1467 w nagrodę za skonfiskowane mu dobra w Węgrzech.

Górale Żywieccy

„Rys górali Żywieckich, ich obiór płci obojej i ich obyczaje.

Opis górali przedstawiony przez Staszica „o góralach Polskich w Beskidach i Tatrach zmieszkałych”.

Zewnętrzy skład ich ciała jest przystojny, zmysły bystre, a żywość namiętności bez porównania od mieszkańców nieksiego poziomu wiecej porywcza i dzielniejsza.

Według Gołębiowskiego , autora opisu Lud Polski, jego obyczaje i zabobony, 

wspominając o Hucułach, Karpaty ku Bukowinie zamieszkałych, tak mówi: Ludy te zachowały prawdziwe rysy Słowian, mężczyzni sa czerstwi, wzrostu pięknego, a pomiedzy kobietami rzadkie piękności widzieć się daje.

W opisie nieznanego autora w Gazecie Lwowskiej, wspiomniani zostało o góralach Podolanych: Za Kaluszym ujrzeliśmy wysokie czapki z czarnych baranków, lud prosty, świeży, rumianej pieknej cery, rzeźwe chłopaki stoją po drogach, handlując orzechami i śliwkami. Dziewczęta w świtkach, z wiszącymi kosami , same prawie brunetki.

Górale Żywieccy

mężczyżni

Jak ludy w górach zamieszkałe najpiękniejszemi są w kraju Galicyją przezwanym, tak nad temi ludami górale w okolicy Żywca celują w urodzie i pieknej postaci.; młodzieniec w roku 18stym może służyć jako model na posąg Apolina, w 30stym za Herkulesa, a ciężar lat 80 tych jego prostej i śmiałej budowy ciała nie przechyli. Ta okolica najpiekniejszych dostarcza żołnierzy (których tu wojakami nazywają). Cera ich wiecej brunata, oko duże, czarne pełne wyrazu i życia, włosy ciemne(rzadko płowe), na czoło rozdzielone, wiją się w pierścienie i spadają na ramiona.

Góral i Góralka w stroajch ludowych rok 1914 , reprodukcja obrazu Kazimierza Bieńkowskiego( 1861-1918)

Ubiór ich zwyczajny jest taki: koszula biała cieńka, mosiężną agrafa pod szyją spięta, niższy ubiór z sukna białego z Węgierska opięto zrobiony , to oboje spaja pas szeroki z czerwonej skóry, od bioder aż do piersi mosiężnymi sprzączkami zapięty . Na ten kaftan pąsowy lub niebieski z żeberkami szychowemi i guzami wielkości i kształtu kuli gęsto nasadzony. Na to wszystko zadziewana jest zwyczajna gunia w gatunku i kolorze bernardyńskiemu płaszczowi podobna (z wyjątkiem kaptura). Tą w lecie zarzuca się tylko na jedno ramię. Zamiast zwyczajnych kyrpców używają czasem na gale butów Węgierskich. Taki ubiór w harmoni z z szerokim czarnym kapeluszem, galonkiem lub wstęgą opasanym i na jedno ucho nasadzonym.

Kobiety

Piękność ich twarzy lubo zasługuje na uwagę znawców, tę jednak i u innych włościanek znaleźć można. Lecz takiego kroju kibici, tak drobnych rąk, małych stóp, i śmiałej a zręcznej postawy, trudno znaleźć gdzieindziej w pracowitej klasie kobiet. Te leśne Dryady, te wolne córy lasów i gajów niepoświęconych, nie są tak pierzchliwe jak łanie.

Opis:

Włosy w tyle na dwie kosy rozdzielone, łańcuszkiem cynowym lub sznurkiem srebrnym obwite, z obu stron głowę opasując, łączą się na czole kokardą z wstążek upiętą, potem w przodku idzie koszula biała cienka z wyszyciem kolorowym na ramionach, tę przepasuje spodniczka krótka, ale tak fałdzista, że u bogatszych cała kopa cieńkego płótna na ten strój wychodzi, z przodu fartuszek kolorowy w kwiaty, niżej pończochy białe z czerwonym klinikiem, obuwie z białej glansowanej skórki, wcale balowo ubiera.

Ale teraz czeka ją najozdobniejsza czesc ubioru: gorset, ten w miare zamożności bywa adamaszkowy, parterowy(?), a najczęściej z aksamitu lub manszestru karmazynowego, białym galonkiem obszywany; na to wszystko przeźroczysty rańtuszek na głowie przypięty, i aż niżej kolan spuszczony, kończy ubiór.

Cóż o mężatkach, one to więdzie większe do strojów roszcza prawa, narzucając dziewicom skromość za ozdobę. I tu gospodynie bogatszym ubiorem, to jest złocisto parterowem gorsetami, galonowanemi czepkami, i wielkimi koralami błyszczą. W zimie tak zamężne kobiety jak i dziewki dorosłe noszą z ponsowego sukna szubki niżej kolan sięgające, białymi barankami podszyte, i takiemiż na około obłożone, przy tem sznurki i potrzeby świecące dodają ozdoby. Ten strój tu opisany służy na wystąpienie świąteczne lub weselne.

C. D.N.

Autor postu

Ania Bernat-Mścisz




Argentyńczyk szuka krewnych

Posted on Updated on

Losy polskiej emigracji są również związane z Ameryką Południową, to tam trafiła też znaczna cześć Polaków.

Kilka miesięcy temu Alejandro, którego korzenie wywodzą sie z Polski, przesłał informacje do strony Schrony Bojowe Proszowice   . Potomek polskich emigrantów bardzo zainteresował się historią swoich korzeni. Chciałaby poznać miejsca gdzie żyli jego przodkowie, spotkać żyjąych krewnych. Odnowić, zerwane upływającym czasem i nieznajomością języka więzi.

Dziadkowie Alejandra to: Józef Mielewski urodzony w roku 1906 w Pałecznicy i jego żona Stanisława Mielewska z domu Samiec urodzona w 1909 roku w Gruszowie, gmina Pałecznica.

Ślub dziadków Alejandro odbył się w 1929 roku, świadectwo tego zdarzenia zostało wystawione w rou 1937.

Parafia Wrócimowice, gmina Pałecznica, Starostwo Miechów, województwo Kieleckie


Józef Mielewski

Pierwszy wyemigrował Józef, a 3 lata poźniej jego żona Stanisława. Jej przyjazd do Argentyny mógł mieć miejsce w końcu roku 1937.

Stanisława Mielewska ( z domu Samiec) córka Jana i Katarzyny z domu Szopa urodzona w 1909 roku, w Gruszowie(parafia Wrócimowice) Gmina Pałecznica(1937) . Matka Stanisławy, Katarzyna w chwili urodzenia córki miała lat 36, ojciec lat 46.

Siostry (rodzone) Stanisławy z domu Samiec to Genowefa (1911) i Marianna (1906) . Jan Samiec i jego pierwsza żona Tekla z domu Grądek mieli : c. Józefe(ur.1886-87), Mariannę (1888) -w roku 1905 wyszła za Świce Jan , s. Franciszka(1890-1890), c. Agnieszkę (1891) wyszła w 1914 za Franciszka Czernika, s. Mateusza(1894), s. Piotra (1897), s. Jana(1899)

Józef Milewski / Milenski/Mielewski (ur.1906) syn Jana i Józefy z domu Pacocha miał kilkoro rodzeństwa:

  1. Franciszek Mielewski ur.1898-zg .1898 Pałecznica
  2. Stanisław Mielewski ur. 1899 Pałecznica
  3. Władysław Mielewski ur. 1900 Pałecznica
  4. Leon ur. Wysiołek/Pałecznica 1904
  5. Wiktor Mielewski ? ur. 1908
  6. Jan Mielewski ur. Wysiołek/Pałecznica 1911

Alejandro Milenski, wnuk Józefa Mielewskiego i Józefy z Samców przechowuje cenne pamiątki jakimi są dokumenty dotyczące jego przodka. Znalazły się wśród nich Książeczka Wojskowa, list od brata Władysława z roku 1947, paszport, Świadectwo Moralności o Dobrych Obyczajów wydane przez Syndykat Emigracyjny, dokument urzędu emigracyjnego, zaświadczenie z Urzędu Gminy Pałecznica wydane w 1929 roku.


Dokument wydany przez Konsula Generalnego Argentyny dla Stanisławy Mielewskiej wydany w pażdzierniku 1937 roku, w Warszawie
Zaświadczenie z USG Pałecznica , powiat miechowski, rok 1929
Świadectwo moralności dla Józefa Mielewskiego/Milewski
List z 1947 roku od Władysława Mielewskiego z Pałecznicy do swojego brata Józefa

Józef zabrał również ze sobą z Polski obrazem Św. Teresy z Dzieciątkiem Jezus.

Józef Mielewski stoi po prawej , miał lekko rude włosy.

Na pewno przez pierwsze lata na emigracji brakowało mu bardzo kontaktu z krewnymi z Polski. Nie miał możliwości podróżować tak jak to może mieć miejsce w obecnych czasach.

Alejandro Milenski potomek Polonii Argentyńskiej odwiedzi Polskę, kraj swoich przodków.

Teraz, około 90 lat poźniej wnuk Józefa Mielewskiego planuje poznać miejsca gdzie rodzili się jego przodkowie. Zobaczyć po raz pierwszy Polskę, kraj swoich przodków. Po raz pierwszy również zobaczyć Europe, Stary Ląd jak dawniej mawiano. Wierzę, że jego podróż stanie się czasem wyątkowym, pełnym pozytywnych wzruszeń, które będą towarzyszyły mu i jego rodzinie przez długi czas. Mam nadzieje, że zobaczy Polskę piękną, pozna pozytywnych ludzi, życzliwych i gościnnych. Alejandro wnuk Józefa ma nadzieję zobaczyć Polskę latem 2019 roku.

Wierzę, że uda mi się spotkać swoich krewnych i będą to bardzo wzruszające chwile dla wszystkich.

Zapraszam wszystkich chętnych do nawiązywania kontaktu z Alejandro bezpośrenio, lub też kontaktując się ze mną.

Wcześniejsze pokolenia Mielewskich to:

Rodzice Jana (pradziadka Alejandro), Marcin Mielewski ur. 1841 i jego żona Rozalia z domu Wiecheć

poza Janem ur. 1872 roku, w Pałecznicy byli jeszcze:

1.Jan (ur 1864,zmarł jako dziecko)

2. Karol Milewski ur. 1865 w Pałecznicy

3. Franciszek Mielewski ur. 1868 Pałecznica

miał żonę Mariannę z domu Bil i dzieci: synów Mikołaja ur. 1898, Franciszka ur. 1899, Stanisława ur. 1910, córki Józefę ur, 1901, Bronisławę ur. 1903, Franciszkę ur 1909, oraz Zofię ur. 1914

4. Jakuba Mielewskiego ur. 1874

5. Marię ur. 1879 w Pałecznicy

Drugą żoną Marcina Mielewskiego była Anna z domu Nowak

ich potomstwo to:

  1. Mikołaj ur. 1880
  2. Piotr ur. 1882
  3. Ludwik ur. 1885-zm 1890
  4. Wawrzyniec 1887-1889
  5. Wincenty 1891-1894
  6. Stefan 1892-1895
  7. Anna 1889-1890 bliżniaczka Ludwiki
  8. Ludwika 1889-1890
  9. Andrzej ur. 1883 zm. 1944 miał żonę Mariannę z domu Krawczyk -ich synem był Walerian

Większość informacji związanych z pokoleniami Mielewskich z konca XIX i początku XX wieku jest spisana na podstawie danych, które przechowywane są w AP Kielce, a indeksy ksiąg wykonane i umieszczonę są na stronie Genealodzy.pl

Autor wpisu:

Ania Bernat- Mścisz

wszystkie informacje umieszczone za zgodą poszukującego swoich korzeni Alejandro

Wpis o Amerykance poszukującej krewnych w Polsce .

Sebastian Małpa żołnierz pułku Astrachańskiego

Posted on Updated on



Zagłębianie się w historie pozwala odkrywać to co wcześniej było niewidoczne. Zaglądając w księgi spisane 100, 200, 300 lat temu, możemy spróbować ułożyć puzzle i na przykład dopasować gałęzie do drzewa naszych przodków.

Niedawno zakończyłam indeksację kilku roczników zgonów spisanych w parafii Miechów. Tutaj możecie przeczytać o wynikach .
Jeden z dokumentów zapisanych na kartach księgi dotyczył żołnierza, którego korzenie to Pstroszyce koło Miechowa.

Sebastian Małupa (Sobestyan) zakończył życie 23 lipca 1849 roku, w Szpitalu 3 go Kawaleryjskiego okręgu Ukraińskiego Wojennej Osady.

Był żołnierzem Pułku Astrachańskiego, Jego Wysokości Księcia Mikołaja Mikołajewicza. Informacje o zgonie dotarły do Miechowa, jego rodzinnej parafii, kilka lat później.

Akt zgonu spisano 11 lipca 1865 roku, na podstawie odezwy Prokuratora Królewskiego Przy Trybunale Cywilnym Guberni Radomskiej w Kielcach, dnia 18/30 czerwca 1865 roku, N 1477.

W Miechowie przed Urzędnikiem Stanu Cywilnego świadkami spisania aktu z numerem 80 byli Franciszek Kania i Jakub Szlęk po lat 40 mający, koloniści z Pstroszyc, miejsca, z którego pochodził zmarły Sebastian Małupa.  

W dokumecie zapisano, że Sebastian był synem Antoniego.

Szukanie korzeni to coś co dla genealogia jest najbardziej naturalnym zjawiskiem. Postanowiłam ustalić więcej szczegółów o Sebastianie, który zakończył życie gdzieś na wschodzie, w wyniku poniesionych ran wojennych lub choroby jaka z wycieńczenia mogła go zmożyć.

Nazwisko Małupa miało swoją wcześniejszą formę Małpa. I w takiej formie również zapisano wcześniejsze akta dotyczące Sebastiana.

W moich zasobach znalazłam informacje o tym, że Sebastian Małpa/Małupa wziął ślub w roku 1845 z Marianną Baranek. (indeksy również w zasobach bazy geneteki).  

Żona Sebastiana, Marianna Baranek była córką Józefa i Jadwigi z domu Dela.

O Barankach z Miechowa tutaj. 

W księdze urodzeń znajduje się wpis o urodzeniu w roku 1826, we wsi Pstroszyce Sebastiana, Pawła syna Antoniego i Reginy z domu Kania.

Indeksy za ten rok (i wiele innych) wykonała Urszula Pogoń, indeks

Szukając wcześniejszych informacji związanych z rodziną Sebastiana znalazłam zapis o tym, że rodzice Sebastiana Małupy/Małpy wzieli ślub w roku 1823. Był to drugi ślub Antoniego, miał już wtedy, jak podano w akcie małżeństwa, lat 50 i był wdowcem po Rozalii z domu Kwapień. Regina Kania była również wdową, lat 31 mającą.

Indeksy z tych lat wykonane zostały przeze mnie tutaj genebaza

Antoni, ojciec Sebastiana urodził się w roku 1773, jako syn Krzysztofa i Zofii z domu Bogacz.  Rodzoną siostrą Antoniego, jak wynika z akt metrykalnych, była Małgorzata Małpa moja 5xprababka. Domy tych dwóch rodzin stały blisko siebie, moi mieszkali pod numerem 32, natomiast gałąź Sebastiana pod numerem 28.

Rodzina Małpów mieszkała w Pstroszycach na pewno od początku spisywania akt w parafii Miechów. Najprawdopodobnej byli tam również wcześniej.

Wspolni przodkowie zmarłego w wojsku rusko-carskim Sebastiana i moi to Krzysztof Małpa i Zofia z domu Bogacz.

Informacje o przodkach Sebastiana Małpy/Małupy od roku 1700, można znaleźć tutaj .

Autor wpisu:

Ania Bernat-Mścisz




Miechów 1865,1866,1867 zgony

Posted on Updated on

Historie naszych małych ojczyzn można poznawać na różne sposoby. Jednym z nich może być indeksacja ksiąg metrykalnych. Zajmuję się spisywaniem ksiąg od dziesięciu lat. Szczególnym dla mnie miejscem jest Miechów i jego okolica. To tam mieszkali moi przodkowie przez kilka stuleci, pierwsze zapisy metrykalne pojawiają się w końcu XVII wieku.

Ten wpis poświęcony jest mieszkańcom Miechowa, oraz osobom tam przebywającym w drugiej połowie XIX. Zawiera informacje i wnioski wysuniętę po analizie aktów zgonu za lata 1865, 1866, 1867.

Księgi UMZ (Urodzeń, Małżeństw, Zgonów) przechowywane są obecnie w Archiwum Państwowym w Kielcach, jeszcze do ubiegłego roku były w zbiorach AN w Krakowie.

Jakie informacje możemy znależć w księgach zgonów w Miechowie ?

Odczytywanie metryk nie jest proste. Często są one bardzo trudne do odczytania.


W przeciągu trzech lat w księgach metrykalnych zapisano 713 zgony.

Rok 1865 to 160 zgonów. Wśród nich spisano: 5 żołnierzy dymisjonowanych, 1 żołnierz urlopowany, 3 dzieci martwo urodzone, 69 dzieci zmarłych przed ukończeniem 10 roku życia, najstarsza zmarła osoba miał 80 lat, żona oficjalisty , 7 osób zmarłych w trakcie kuracji w szpitalu powiatowym w Miechowie .

Osoby spoza Miechowa: 1 mieszkanka Słomnik,1 mieszkanka Marcinkowic,1 zamieszkały w Młodziowach, Klimontowa,1 z Racławic,1 osoba z Okręgu Bocheńskiego

Zapisano również:

1 zmarły w Ołomuńcu, rodem z Miechowa.

Sebastian Małupa syn Antoniego Zmarł 23 lipca/1849 roku, „Astrachańskiego Kiraszewskiego Jego Wysokosci Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza pułku żołnierz ze wsi Pstroszyce, powiatu miechowskiego pochodzący w Szpitalu 3 go, Kawaleryjskiego Okręgu Ukraińskiego Wojennej Osady. Akt wpisany został na skutek odezwy Prokuratora Królewskiego przy Trybunale Cywilnym Guberni Radomskiej w Kielcach dnia 18/30 czerwca 1865 N 1477

O Sebastianie Małupie, historia jego rodziny tutaj

Sebastian Małupa, Pstroszyce, Miechów

Zgony za rok 1866

Ogółem 272 zgony. W tym : dzieci do 10 roku życia 156,w szpitalu zmarło 27 osób

osoby spoza Miechowa: 2 z Tczycy, 1 z Kępia, 1 z Książa Wielkiego, 1 ze Słomnik , 1 z Olkusza, 1 z Przegini ,1 z Krakowa , 1 z Kościejowa , 1 z Guberni Witebskiej, 1 z Niedzwiedzia, 1 ze Swojczan, 1 ze Stróżek, 1 z Jandrota , 1 z Warszawy , 1 z Książa Wielkiego , 1 ze Szwajcarów, 1 z Bejsc, 1 z Marchocic , 1 z Uniejowa, 1 ze Słomnik

6 żołnierzy dymisjonowanych

Najstarsza zmarła osoba lat 86

Zmarli w roku 1867, łącznie 281 wpisów, żołnierzy dymisjonowanych 6, urlopowanych 4, dzieci zmarłe przed 10 rokiem życia 166, zmarli w szpitalu 16 osób, zmarli z poza Miechowa 23

Osoby zmarłe pochodzące spoza Miechowa; 1 z Żydowa, 1 z Luborzycy, 1 z Kielc, 1 ze wsi Ryczówka, 1 z Wolbromia, 1 ze Szczekocin, 1 z gminy Topola , powiat Pinczowski, 1 z Rzeżuśni, 1 ze wsi Bzowa kraju Austryjackiego, 1 z gminy Złota, 1 z Olkusza, 1 z Krowodrza, 1 z Płaszowa, 1 z Niedzwiedzia, 1 z Państwa Austryjackiego, 1 z Chobędzy, 1 ze Sławic, 1 z Kościejowa, 1 z Koniuszy, 1 z miejscowości Jagodniki na Węgrzech, 1 z Lelowa, 1 z Luborzycy, 1 z Podlesic

Jan Bała mieszkaniec wsi Jaksice wzięty do wojska carsko-ruskiego 15 lipca 1854, zakończył życie w lazarecie pułkowym dnia 14 lipca 1861, lat 27 ?, pozostawił po sobie owdowiałą Anne z Nowaków w Jaksicach zamieszkałą

Pierwsze spostrzeżenie jakie nasuwa się po analizie akt zgonów, to fakt, że śmiertelność dzieci do 10 roku życia była bardzo wysoka.

Kolejnym fakt, to że znajdujemy znaczną liczbę zgonów osób pochodzących z innej parafii niż Miechów. Było to spowodowane również tym, że na terenie Miechowa dział szpital powiatowy. Śmiertelność w szpitalu również była dość wysoka.

Zawody/funkcje jakie wymieniono przy okazji spisywania metryk (dotyczą zmarłych, jak i ich rodziców).

Służąca/y, rzeźnik, wyrobnik/wyrobnica, kupiec, rzemieślnik, żona oficjalisty, szewc, pomocnik naczelnika powiatu, kowal, żołnierz straży granicznej, sukiennik, kuśnierz, owczarz, policjant , ksiądz proboszcz, służący dworski, stolarz, młynarz, zebarmistrz, felczer, pisarz gminy Jaksice, podsądek przy sądzie policji, pisarz wójta gminy Wielko-Zagórze, flisak,

Indeksy wykonane na podstawie metryk zgonów za lata1865,1866,1867 tutaj

Autor wpisu i indeksacji

Ania Bernat-Mścisz

Indeksacja 1766-1793 Miechów 

Indeksacja1676-1730 Miechów
Kania nazwisko z Pstroszyc 

Baranki z Miechowa

Machejek Miechów Chodów Uniejów

Fotografia ślubna

Akta spadkowe

Mieszkańcy Pstroszyc



O Emigracji do USA

Posted on Updated on

Często zwracacie się do mnie pytaniem gdzie znaleść wpis o interesującej Was tematyce.

Mam nadzieję, że właśnie takie wpisy jak ten, będą pomocne w wyszukiwaniu waszych ulubionych postów.


Dziś postaram się zgromadzić tutaj tutaj linki związane z emigracją

Na przykładzie wyjeżdzających za ocean z terenów dzisiejszego Podkarpacia

Poniżej wpis związany manifestami pasażerów dopływających do USA.

Port Ellis Island

Emigranci do Ameryki c.d

Kamień, Łętownia i Nisko na łamach amerykańskich gazet

Pasiakowie za ocenam

Skany dokumentów zawierają wiele informacji: oto przykład

Michał  Pasiak lat (yrs) 26 płęć m. (men) zawód occupation ( lab.Laborious )

Nationality/country -narodowość/państwo Austria

(teren Grobli/Podkarpacia był w tym czasie wciąż pod zaborem austriackim)

Race of people -Polish

Miejsce ostatniego pobytu (last residence) Austria / Groble)

name and address nearest relative (nazwisko i miejsce zamieszkania spokrewionych)  -mother Tekla Pasiak  -Groble

Final Destination -miejsce docelowe podróży NY.Oswego

więcej informacji znajdziecie w linku poniżej:

Groble (Polska) Tonawanda (USA) 

Historie  rodzinne ukryte w dawnej fotografii

0021. Mach, Teresa F 2 M Austrian, Polish Rudnik

0022. Mach, Mariana F 8m S Austrian, Polish Rudnik

0023. Szyja, Victoria F 18y S Austrian, Polish Grobla

0024. Wika, Maryana F 26y S Austrian, Polish Grobla 

Więcej w poniższym poniższym linku:

Emigrująca  prababcia z podkarpacia 

Potomkowie emigrantów szukają kontaktu z krewnymi w Polsce Amerykanka szuka krewnych. 

Autor :

Ania Bernat-Mścisz

List z Nasiechowic w Gazecie Świątecznej

Posted on

Rok 1901

W Gazecie Świątecznej, w roku 1901, ukazał się list jednej z czytelniczek do wydawnictwa gazety.

Z Nasiechowic pod Miechowem

” Z Gazety 1054 ej dowiedziałam się, że Redakcja tak dobra, iż chce zaczerpnąć wiadomości o nas, o kobietach wiejskich, o naszem życiu.

Umyśliłam sobie dostarczyć tych wiadomości choć w małej części z naszej parafii Nasichowic.

Bogu dzięki, czytanie gazet i książek jest rozpowszechnione pomiędzy nami od lat pięciu. A w miarę tego jak ludzie czytają, rozwija się gospodarstwo, i , co najważniejsze, rozwija się wśród nas życie szlachetne.

Mamy 12 egzemplarzy Gazety Świątecznej, i 12 innych pism, a przy jednem z nich pisma Sienkiewicza. Mamy wiele książek gospodarskich i rolniczych.

Lecz niestety wszystko jest pomiędzy mężczyznami. Kobiety u nas nie mają o czytaniu pojęcia, i nietylko nie czytają, ale i mężom czytać przeszkadają, aż nieraz przychodzi z tego do wielkiego kłopotu. Gdyby mnie nie ośmielało to, że czytanie jest rozpowszechnione pomiędzy mężczyznami, na pewno bym musiała o nas zamilczeć.

Parafia nasza składa się z czterech wiosek, w których jest około 500 gospodyń i dorosłych dziewcząt; z tych około 400 umie czytać, a około 200 pisać. Więc powinnoby czytywać gazety 400 niewiast w parafii; ale wyznać trzeba, że czyta zaledwie 80ta część.

Tak, na czterysta niewiast umiejących czytać, jest tylko 5 takich, co gazety czytają. Oprócz tychznajdzie się 10, które pozwalają mężom czytać i słuchają czytania. A reszta to -ani im pokazuj drukowanego papieru! Mówią, że nie mają czasu na czytanie, bo mają gospodarstwo.

Ale ja w to nie wierzę; bo i ja jestem przy gospodarstwie, lecz i tak znajdę sobie czas na przeczytanie Gazety lub jakiej pożytecznej książki, i ne spodziewam się, żeby kto zarzucał jaie straty czy opuszcze nie w gospodarstwie z powodu czasu zajętego na czytanie.

Mam to przekonanie, że nie czasu brakuje naszym gospodyniom i ich córkom, aby czytały, tylko dobrej chęci brak. A chęci nie mają dlatego, że nie rozumieją, jaki jest pożytek z czytania.

O!gdyby to zrozumiały, jakież by to szczęście było! Niech tylko czytają nasze gospodynie, a dobrych będą miały gospodarzy; niech czytają nasze matki, a dobre będą miały dziadki; niech czytają nasze córki, a szczęście, cnota, bogobojność będzie w domu, w którym mieszkać będą.

Mam nadzieję, że z czasem czytelnictwo rozpowszechni się u nas między niewiastami, jak się już rozpowszechniło między mężczyznami. A wtenczas wesoło i miło będzie nam żyć między sobą. Wtenczas poznamy życie prawdziwe szczęśliwe i wesołe, ustąpią u nas dzikość i natrętność, a mieszkać u nas będą ludzkość i szlachetność, czego z serca wszystkim życzę.

Upraszam o umieszczenie tego pierwszego nieudolnego mego pisania w Gazecie, i o wyrozumiałość, jako dla 18-letniej córki włościańskiej, która swoją małą naukę zawdzięcza jedynie czytaniu gazet i książek.

Czytelniczka  ”  


Spisała Ania Bernat-Mścisz

Amerykanka szuka krewnych

Posted on Updated on

Razem z Carolyn szukamy żyjących krewnych w Polsce.

Rodzina Pasiaków mieszka za oceanem od początku XX wieku.

Od tego czasu minęło już ponad sto lat. Niektórzy potomkowie emigrantów starają się dowiedzieć, skąd pochodzą. Gdzie szukać swoich korzeni, krewnych, jak nawiązać kontakt po wielu dziesiątkach lat?

Carolyn jest wnuczką Ludwika Pasiaka i Karoliny Bigda( urodzona Wadowiece Dolne), mieszka od urodzenia w USA. Od kilku lat próbuje się odnaleźć swoje korzenie w Polsce.

Wiele udało się odszukać, znalazłam dla niej krewnych na Podkarpaciu, czy uda się znaleźć kolejne gałęzie ?

Skrzynia z pamątkami znaleziona na strychu

W 2018 roku, na strychu, w starym domu gdzie mieszkała dawniej rodzina Pasiaków, w starej skrzyni, poza innymi cennymi pamiątkami, znalazły się również rodzinne fotografie.

rodzinne albumy znalezione na strychu dawnego domu

Były one wysłane przez krewnych z Polski, rodzinę Rybczyńskich ze Smolca.

Rybczyńscy, Smolec, 1958 rok, zdjęcie numer 1


Rybczyńscy, Smolec 1958 rok , rewers zdjęcia numer 1

„Ofiarują, młodszy synek z Babcią

swą fotografię-Zenio

Ciociu spójrz zawsze i wspomnij o nas w Polsce!

Z poważaniem

Zosia Rybaczyńska

Smolec,. 15.III. 1958 r. „

Można wnioskować, że synem Zosi był Zenio, Zenon, urodzony najprawdopodobniej w roku 1957.

Rybczyńcy, Smolec 1958 rok, zdjęcie numer 2
Rybczyńscy, Smolec, 1958, rewers zdjęcia numer 2

W dowód pamięci, ofiaruję swoją fotografię Cioci- Karoliny Pasiak,

Bratanica;

Zosia Rybczyńska

Z poważaniem;

Zostaję!

Smolec. 15.III.58

Na zdjęciu poniżej Ciocia Karolina , do której zwracała się Zofia Rybczyńska

Karolina Pasiak z domu Bigda

Na cmentarzu komunalnym w Smolcu, dzieki wyszukiwarce internetowej (link na koncu wpisu) udało mi się odnalźć grób Zofii Rybczyńskiej. Być może to właśnie ta osoba?

Zofia Rybczyńska -ur 4.05.1931 -zm 23.08.1998 sektor 4,rząd 4, nr grobu 36


W grobie obok pochowany jest Karol Rybczyński, najprawdopdobniej mąz Zofii, która wysyłała zdjecia do cioci Karoliny w USA.

 Karolina Pasiak(wymieniona w dedykacji), jej korzenie to Wadowice Dolne . nosiła panieńskie nazwisko Bidga, wyemigrowała do USA w 1906 roku. Urodziła się, jak wskazują dokumenty z USA 20.08.1888 roku w Wadowicach Dolnych. Jej ojciec miał na imie Marcin. Siostry Karoliny to Julia i Antonina, brat Jan mieszkał w Toronto. Karolina mogła być najstarszą z rodzeństwa.

Już w USA wyszła za mąż za Ludwika Pasiaka (Łętowni na Podkarpaciu, ówczesna Galicja).

Mam nadzieję, że dzięki tej publikacji uda się odszukać osoby z fotografii, lub ich krewnych, którzy zechcą się skontaktować.

Tu można przeczytać o wcześniejszych poszukiwaniach związanych z nazwiskiem Pasiak

Zapraszam do kontaktu

Tu można znaleźć wcześniejszy wpis związany z poszukiwaniami rodziny https://genealogicznapodroz.com/2016/04/24/groblepolska-i-tonawanda-usa/

Ku pamięci

Autor wpisu :

Ania Bernat-Mścisz

Żródła : Wyszukiwarka grobonet

The story of Lislaughtin, Ireland

Posted on Updated on

 

Dedicated to Jenny

My  genealogical experience, first in 2019

Ireland

1 January 2019

IMG_7448.JPG
Road N 69 between Foynes and Tarbert
IMG_7450.JPG
The story of Lisaughtin

„The story of Lisaughtin. The part of North Kerry is historical O’Conner country. Here is this inlet of the Shannon estuary are two impressive monuments to their princely power. 

One is the church here before you -Lisaughtin Abbey and the other Carrygafoyle Castle, one mile away across the water . Their stories are intertwined and inseparable, stories of courage and compassion, feuds and friendship, achievement and failure, loyalty and betrayal, sounds of serenity, sounds of battle The Abbey and the Castle.

The construction the church began in 1464, thirteen years later it was dedicated by indult of Pope Sixtus IV. On that day the O’Connor chieftain, John O’Connor saw the realization of his dream – a build of elegant proportions crafted with skill, designed to last centuries, a house for God,  facilitating, prayer and worship and capable of raising hearts and minds to God- an inspirational building even in ruins and after centuries of silence. 

In 1871 a man ploughing his field resurrected the past when he unearthed a silver cross. It had been lost and buried for 400 years. The cross told its own story–made in 1479 and bestowed on the Abbey by Cornelius O’Connor. It is  on displayed ad one of the treasures of the National Museum in Dublin and know and the Lislaughtin  Cross.

History tell the rest of the story. In April 1580 English forces moved vengefully through this area. They laid siege to the O’Conner Castle in Carrigafoyle captured it and killed the defenders. Subsequently their attention was turned towards the Abbey.

The priests fled, carrying what they could with them. In their hurried escape the cross became lost. History also tells us that not all the priests got away safety.  Three elderly men took refuge in the sanctuary of the church. They were killed by the soldiers and the Abbey was looted.

We recall the martyrdom of these men  and record their names- Philip O’Shea, Maurice  O’Scanlon and Donagh O’ Hanrahan.

There are many stories in folklore and tradition about the Abbey and those who enlivened it by their presence and their worship.

Today we bury our dead in the shadow of its wall to wait resurrection.

This is a scared place. „

IMG_7451.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7454.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7456.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7457.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7458.JPG
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7459
Lislaughtin Abbey, co Kerry , Ireland
IMG_7463.JPG
Lislaughtin Friary, co. Kerry , Ireland

” A community of friars remained and Lislaughtin  until 1580 when, following the murder of three friars and the destruction of the buildings, the friars was abandoned. The buildings were used intermittently until 1629.

The remains here consist of the church, cloister, and fragments of domestic buildings where the community slept, ate and carried on the everyday  business of the friary.  The church is plain except for a north transept  or side chamber. There are two tomb niches in the nave and, near the side of the altar in  the choir, there is a triple sedilia, where priests sat during the celebration of the mass. The original gateway to the friary is still intact. „

IMG_7464.JPG

IMG_7466.JPG

IMG_7467.JPG

IMG_7468

IMG_7469.JPG

IMG_7471.JPG

IMG_7472.JPG

IMG_7473.JPG

IMG_7474.JPG


Ania Bernat-Mścisz

Zamość, villages XIX

Posted on Updated on

What was the life like in an old village?

I often ask questions like this. A good source of knowledge are note from over 100 years before, which were available in former publications. I invite you to imagine this world and to travel back in time in a genealogical journey. In one of the digital libraries I have found a description of the Zamość villages. I think that those characteristics can also be used in a big part to describe villages from the other parts of Poland. An article dated 1902, based on the matarials collected for the agri-business exhibition in Lublin in 1901, written by Roman Świdziński.

The population speaks mostly of a pure Polish language, some only use Ruthenian language. They are medium-sized, their hair is fair and their temperament phlegmatic. Families are big in numbers, and the health of all is splendid. The men shave their beards, and trim the mustache over the lip, shaping them closer to the nose (the older people do it, those who smoke tabacco). Women have nice hair, but they do not care about them, only combing them once a week.

 

mieszkancy wsi zamojskiej.JPG

 

Cottage built of pine logs, consists of one room, hall and so-called chamber, where they put flour, bacon and clothes. The entrance door is located on the longitudinal wall of the house. Hen cottages are not popular at all. Around the hut there is a barn where the grain is stored and treshed. Perpendicular to the barn, right at its corners, they usually put two buildings: one for livestock, i.e. for cows and horses, and second one for pig stools. Attic connects these buildings by closing the quadrangle, or so-called rubber. Agricultural tools like a plow on „tylyżki”, harrows with iron teeth, wooden flails, iron and wood rakes, shovels, scythes, carts on wooden axes, axes, forks and hoes – they hide under the attic and in the barn. Poultry is usually keep in the hallway.

 

.

The people feed modestly, they eat meat very rarely. Everyday food is: potatoes, cabbage, peas, dumplings on milk and rye wholemeal bread. They cook twice a day: in the morning a borscht or cabbage soup for breakfast, part of which remains in a warm oven for lunch, and potatoes with pork fat, and for dinner, besides borscht and cabbage soup – a millet, barley or buckwheat groin which, put into a warm oven, is also put away until noon; for supper, they cook wheat or buckwheat dumplings with milk. They eat only pork meat and it is during holidays or special celebrations.

For the lighting a  smolne (salted?) or tallow muzzles on chimneys, today oil lamps with a glass reserve, commonly used. There is a tree for the fuel, which they receive from court forests, 36 furs per year. They cook on chimneys in iron and clay pots. Underwear after boiling in a lye, they wash in running water, beat them with tadpoles, then hang them on fences, after drying they mangle with mags. Groat grinds on mills, rye, wheat in water mills, usually at once, and only at the ceremony they grind on a plate. Each host with 12 to 18 morgas, maintains 2 to 4 horses, 4 to 6 cattle, mainly cows and heifers, and young piglets sell 3 to 4 rubles per piece. They feed cattle very poorly. In the summer, the cattle are running to the court forest, which is mostly gone, so hungry and without milk they return from their pasture. In the mornings, before driving them out to the forest, they run cows on stakes on the crossroads and roads. In winter, they brew husks with a coir and, sprinkling with bran or flour, give cows, and also floc the dish. Overnight, spring straw, and this is the daily feed for milk cows. So they have very little milk: in winter, on average, one quarter of milk from one cow, they milk them twice a day.

 

The peasants of the village of Łaziska and the surrounding area run a free farm. For cultivation they use a wooden plow „wędzłużkach” with a share and an iron mouldboard, ie the so-called Moravian and wooden harrow with iron teeth. For several years, instead of a grubber the rougue has been used. Because the hosts, due to the constantly practiced chapters, have little land, they do not leave fallow trees. Usually, barley is sown on the fertilizer, and after the harvest of barley, sow or rye is sown. Potatoes in the field are very little sown, mostly in gardens. In recent years, several clever hosts, seeing a beautiful, newly-established garden in the mansion, have also established a larger garden, bringing the strains from Klemensów.

A few years ago, a dozen apiaries carried out in the original way – in logs, in the last year almost all bees died out of the lack of honey for the winter. There are no fish farms. From the annual customs and ceremonies, we mention the following: After the New Year, they go with a goat and a star; the nativity scene currently does not exist in the villages. At Easter, „Easter eggs” also called „kraszankami” are made.

 

The Harvest Festival (Dożynki) takes place in the following way: After getting to the grain, wreath a wreath of ears of wheat or rye and put it on the head of the most hard-working girl, and surround her in a circle, bring her to the court, singing the appropriate songs. The girl carrying the wreath puts it on the head of the host and dances around him three times, and older women utter the appeals and wishes for a happy ending of the harvest and for the coming year. For this, the host treats a whole crowd of workers with vodka, and gives the girls carrying wreaths a ruble. After that, the host brings music in the evening, and in the courtyard under the porch dances take place; it should be started by the host himself with the girl carrying the wreath. For a party, dumplings with buckwheat groats are baked, and curd with sour milk mixed together is prepared, in which guests dunk dumplings. Vodka is served, and in many places tea. The party usually lasts until after midnight. „

 

Thanks to this description, we can move back for over a hundred years. With our own imagination see such a village and people who are working there, peasants working on the farm, and maids spinning and dancing during the harvest festival.

 

Author:

Ania Bernat-Mścisz

 

Bardzo proszę o uszanowanie mojej pracy i nie kopiowania treści bez podania źródla,autora wpisu, i linku do bloga.

źródło:

Miesięcznik Wisła rok 1902 tom 3