Moje świętokrzyskie korzenie

utworzone przez cze 13, 2018Świętokrzyskie3 Komentarze

          1. Świętokrzyskie korzenie- moje drzewo genealogiczne”

            „Historia mojej rodziny”

            1. Genealogia, moje pierwsze kroki.

            Moja genealogiczna podróż w przeszłość rozpoczęła się wiosną 2008 roku. Stało się to za sprawą mojej siostry, która dziesięć lat temu powiedziała: „A może byś zrobiła drzewo genealogiczne?” Nasza babcia, od zawsze opowiadała o krewnych, o rodzinie, o koligacjach. Słuchałam tych historii od dziecka, jednak nigdy nie przywiązywałam do nich większej uwagi. Dziesięć lat temu postanowiłam spisać krewnych, o jakich opowiadała babcia urodzona w 1925 roku w Pstroszycach. Pomyślałam wtedy, że być może uda się połączyć trzysta osób sięgając wstecz o około 100 lat.

            Po kilku rozmowach z babcią dało mi się spisać kilkadziesiąt osób. Skrupulatnie notowałam dodatkowe informacje, do których nawiązywała w trakcie wymieniania kolejnych członków gałęzi kilku rodów. Będąc w tym czasie całkowitym laikiem w dziedzinie genealogii, chyba podświadomie wiedziałam, że nawet najdrobniejsze szczegóły mogą w późniejszym czasie być zaczątkiem do odkrywania kolejnych koligacji rodzinnych.

          1. 2. Pierwsze zasłyszane historie.

            Droga z ziemi krakowskiej, na ziemię świętokrzyską.

            Opowieści babci ciąg dalszy. Mój pradziadek Wincenty Machejek rodem z Małopolski, około roku 1936 złożył podanie o pracę w Lasach Państwowych, będąc w tym czasie był gajowym u dziedzica Fortunata Zdziechowskiego. Wraz z rodziną mieszkał we wsi Cisie koło Książa Małego. Obawiał się jednak, że praca w tym miejscu nie będzie już zbyt długo możliwa i nie zdoła wypracować sobie emerytury, dlatego też złożył podanie do Dyrekcji Lasów Państwowych o przydział pracy. Niedługo później otrzymał odpowiedź, że za dwa lata zwolni się posada gajowego w rejonie nadleśnictwa Snochowice. I tak też się stało. Rodzina Machejków zamieszkała w roku 1938 w gajówce, w osadzie leśnej zwanej Michala Góra, niedaleko miasteczka Łopuszno, leżącego na ziemi świętokrzyskiej.

          1. 3. Babcia i jej młodość.

            Do klasy siódmej babcia uczęszczała w Łopusznie, do szkoły jeździła rowerem. Z jej opowieści dowiedziałam się, że połowę uczniów w klasie stanowiły dzieci pochodzenia żydowskiego. Babcia szczególnie zapamiętała swoją koleżankę żydówkę Polę Rozejncwajgównę, była z nią blisko zaprzyjaźniona. Wspominała, że w czasie okupacji w Łopusznie było małe getto. Jakiś czas później, około roku 1942, przyszedł nakaz niemiecki, że Polacy mają zgromadzić Żydów w jedym miejscu i wywieźć konnymi wozami do Włoszczowy. Tymi transportami również wywieziona została Pola Rozejncwajgówna. Niemcy nadzorowali wywózkę na motorach, mieli oni również psy, które miały pilnować, aby nikt nie uciekł z konwoju. Babcia stała z daleka i płacząc, obserwowała ten koszmar. Nigdy potem nie słyszała, aby ktokolwiek z wywieznionych Żydów się uratował.

            Chcąc dowiedzieć się więcej, przeszukiwałam wiadomości dostępne w sieci, znalazłam obszerne opisy dotyczące historii Żydów z regionu Łopuszna na stronie jevishgen.org. Jeden z fragmentów, który szczególnie utkwił mi w pamięci, to opis stosunków pomiędzy ludnością polską i żydowską. „Między mieszkańcami nie było dystansu. Obie nacje cierpiały i mocno odczuwały represje okupanta. Po wojnie do Łopuszna nie powrócił żaden z żydowskich mieszkańców. Tak skończył się świat żydowskiego Łopuszna- świat trudnej, biednej, pracowitej, wspólnej egzystencji”.

          1. 4. Połączenie rodzin Bernatów i Machejków

            W czasie II Wojny Światowej, jesienią 1941 roku w kościele parafialnym w Łopusznie moja babcia urodzona w Małopolsce i dziadek Konstanty Bernat urodzony we wsi Grabownica, parafii Łopuszno, wzięli ślub. Życie na wsi toczyło się własnym rytmem wyznaczanym przez zasiewy i zbiory plonów. Przez około pietnaście kolejnych lat moi dziadkowie mieszkali na świętokrzyskiej ziemi. Życie na wsi było skromne, ale babcia wspomina je jako szczęśliwy czas. Wszyscy we wsi się znali, żenili między sobą, byli chrzestnymi na chrztach, świadkami na ślubach, jak również wspólnie odprowadzali zmarłych na cmentarz.

          1. 5. Mój świętokrzyski przodek, dziadek Konstanty Bernat.

            Dziadka pamiętam jako ostoję spokoju, łagodnego, uśmiechniętego i ciepłego człowieka.

            Konstanty urodził się na przełomie roku 1916/1917 we wsi Grabownica. Wieś położona jest na południe od Łopuszna, w pobliżu drogi wiodącej do Małogoszczy. W roku 1938 dziadek wraz z innymi młodymi ludźmi ze wsi założyli OSP Grabownica (Ochotniczą Straż Pożarną). Z informacji zamieszczonej w książce  pt. „Łopuszno dawniej i dziś” wynika, że inicjatorami byli:  Konstanty Bernat, Antoni Grzywacz, Bolesław Wawrzoła.

          1. 1509181_472755586167683_358837978_n

            OSP Grabownica, zbiory rodzinne

            Z opowiadania babci wiedziałam, że dziadek w czasie wojny był w służbie czynnej wojskowej.

            W roku 2011 szukając bardziej szczegółowych informacji, zwróciłam się  do Urzędu Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z prośbą o przesłanie kopii dokumentów dotyczących dziadka. Miałam nadzieję, że dzięki temu dowiem się czegoś więcej o czasów młodości mojego przodka. Kilkanaście tygodni później otrzymałam kopie dokumentów, które zawierały odręcznie napisany przez niego życiorys, deklaracje członkowskie oraz inne dokumenty, jakie dziadek składał, wnioskując o przyznanie statusu kombatanta.

            W dokumentach zapisano, że dziadek służył w 2 Pułku Artylerii Lekkiej w Kielcach. W otrzymanych informacjach zapisano: „Wybuch wojny zastał tę jednostkę na zachodniej granicy Polski. Jednostka ta wycofała się przez Warszawę o rzeki Bug. Po sformułowaniu nowych jednostek dalszy szlak bojowy wiódł w kierunku Rumunii. Po całkowitym rozbiciu przez Niemców tego zgrupowania w dniu 20.09.1939 roku, dziadek dostał się do niewoli. ” We fragmencie życiorysu  zapisał: „15.02.1939 roku zostałem powołany do służby czynnej jako radiotelegrafista. W końcu sierpnia wyjechaliśmy na zachodnią granicę Polski. Pociągiem, później wozami i pieszo. W drugim dniu walki zaczął nas okrążać nieprzyjaciel, wycofaliśmy się na tyły. Dotarliśmy, aż do rzeki Bug. Po bitwie gdzie okrążyli nas Niemcy -broń została zakopana na rozkaz dowódcy.”

          1. image

            I miesięc II Wojny Światowej  opis Konstanty Bernat

            Dziadek trafił do niewoli niemieckiej. Gry oddział został uwolniony,  mógł już powrocić do domu.

            Kilka lat babcia temu opowiedziała mi kolejną historię związaną z dziadkiem. Miała ona miejsce w roku 1943. Wtedy to oddział Gwardii Ludowej zaatakował wieś Antonielów, zabijając ludność niemiecką, która podlegala pod żandarmerię w Olesznie (część Niemców ukryła się w piwnicach). Do tej właśnie jednostki dotarła wiadomość o przeprowadzonej akcji. W tym czasie we wsi wybuchł pożar. Każdy ze strażaków OSP był zobowiązany ruszyć na ratunek poszkodowanym. Wozem ruszył również zastęp z Grabownicy, po drodze minęli zastęp partyzantów.

            Po dotarciu do Antonielowa strażacy, w tym również mój dziadek,  zaczęli gasić pożar. Do wsi dotarli również niemieccy żandarmi z Oleszna. Natychmiast nakazali, aby Polacy  zgromadzili się w na środku wsi. Głośno dyskutowali, co zrobić z Polakami. Wśród ochotników OSP Grabownica był również mieszkaniec wsi Kubicz, który znał język niemiecki- słyszał on rozmowę Niemców, którzy byli przekonani, że to właśnie ci Polacy są winni śmierci ludności niemieckiej i za to powinni być rozstrzelani. Na szczęście przyjechała również żandarmeria niemiecka z Łopuszna, a wśród nich współpracujący z ruchem oporu Karl Landl, pseudonim „Felek”.

            To właśnie on miał zaświadczyć , że ludzie zatrzymani przez żandarmerię z Oleszna to nie bandyci, ale odział OSP Grabownica.

            11 maja 1943 roku o świcie spacyfikowano przysiółek wsi Ewelinów-słynną Skałkę. Był to odwet za wcześniejszą akcję w Antonielowie. Tylko kilkoro mieszkańców przeżyło, chowając się w kuźni i szuwarach pobliskiej sadzawki. Łunę pożaru widać było również we wsi Grabownica. Chłopi ze wsi nie wiedzieli o pacyfikacji, ruszyli z pomocą jak do pożaru. Po drodze zostali zatrzymani przez żandarmerię przed wsią Krasocin i zawróceni.

            6. Pradziadkowie z regionu Łopuszna

            Głównym źródłem wiedzy na temat pradziadków z regionu Łopuszna  są również wspomnienia  rodzinne mojej babcia. To ona podała mi imiona nazwiska, a także przybliżone lata życia moich bliskich. Opowiedziała o rodzeństwie pradziadków, które w większości poznała osobiście lub też znała z opowiadań. Informacje te kolejno starałam się potwierdzać dokumentami z USC przechowywanymi w Gminie Łopuszno, a także w Archiwum Państwowym w Kielcach.

            Rodzicami mojego dziadka Konstantego byli Paweł Bernat i Józefa z domu Belska. Akta urodzeń z tych lat zapisywane było w języku rosyjskim, był to bowiem czas zaboru rosyjskiego. Paweł urodził się 15 maja 1874 roku we wsi Grabownica, jego żoną 8 lutego 1898 roku została Józefa z domu Belska, urodzona w  Górkach Łopuszańskich.

            W roku 1926 parafię w Łopusznie objął proboszcz Aleksander Jankowski, postawił on sobie za cel odbudować kościół. Zbiórkę na ten cel w regionie wsi Grabownica prowadził dla parafii mój pradziadek Paweł Bernat.

            Paweł i Józefa mieli 6 dzieci, mój dziadek Konstanty Bernat był najmłodszym z rodzeństwa.

            Pradziadkowie byli bardzo pracowitymi, kochającymi ziemię ludźmi. Nigdy ich nie poznałam i do tej pory nie udało mi się odnaleźć ich fotografii.  Nie tracę jednak nadziei, że kiedyś będzie to możliwe. Paweł Bernat zmarł w roku 1951, Józefa Bernat z domu Belska -w 1954 roku. Oboje pochowani są na cmentarzu parafialnym w Łopusznie.

            7. O prapradziadkach.

            Moja genealogiczna podróż w przeszłość z czasem sięgała coraz to wcześniejszych pokoleń. Wciąż posiłkowałam się tym, co pamiętała o rodzinie swojego męża moja babcia. Wiedziałam, że rodzicami mojego pradziadka Pawła byli Józef Bernat i Marianna z domu Barczyńska. Szukając informacji w zasobie Archiwum Państwowego w Kielcach, znalazłam akt ślubu Józefa Bernata i Marianny z Barczyńskich. Związek małżeński 1858 numer aktu 39/1858. Z tego dokumentu dowiedziałam się, w jakim wieku byli młodzi, zawierając związek małżeński, poznałam informacje o rodzicach, a także o miejscu urodzenia prapradziadków. Śledząc kolejne dokumenty, potwierdziłam informacje, jakie przekazała mi babcia o rodzeństwie pradziadka Pawła. Ze związku Józefa Bernata i Marianny Barczyńskiej urodziło się dwanaścioro dzieci. Z tego wieku dorosłego nie dożyło pięcioro z nich.

          1. Poza moim pradziadkiem Pawłem, przeżył brat Jan i siostry Agnieszka (po mężu Pałgan), Marianna (po mężu Korpas), Franciszka (po mężu Ożarowska) oraz Józefa (po mężu Kozieł). Potomkowie Józefa i Marianny żyją w różnych częściach Polski, jak również poza krajem pochodzenia przodków. Niezwykle ważną dla mnie w ostatnim czasie gałęzią okazali się potomkowie siostry mojego pradziadka-Marianny z Berantów Korpasowej. To jej syn wraz z rodziną zostali zamordowani w czasie II Wojny Światowej przez banderowców, nazywanych przez obecnych Ukraińów nacjonalistami. Z opowiadań babci wiedziałam, że dwaj bracia Korpas mieszkali przed wojną na Wołyniu. Na początku roku 2017, po przeczytaniu mojego wpisu na blogu genealogicznym, zgłosił się do mnie Павел Корпас, urodzony na Ukrainie potomek Antoniego, Zauważył on mój wpis na blogu pt. „Ponad granicami, Korpas”.  Szybko udało mi się ustalić, że jest to potomek Pawła Korpasa i Marianny z Bernatów. Paweł mieszkający na Ukrainie w miejscowości Ratno, nic nie wiedział o zabitej w czasie wojny rodzinie Korpasów. Jego dziadek został zabity w lesie przez kłusowników w roku 1936.
          1. Kilka  lat temu Paweł przeczytał artykuł w lokalnej prasie o mordzie dokonanym na ludności polskiej w niedalekiej od Ratna miejscowości Wólka Szczytyńska, położonej przy obecnej granicy Ukrainy z Białorusią. Mając w pamięci  wspomnienia babci, udało mi się ustalić, że dziadek  Pawła Korpasa (Павел Корпас) z Ratna i Korpas Wincenty zabity przez banderowców, są bracia rodzeni. Nasi wspólni przodkowie to Józef Bernat i Marianna Barczyńska. Przy takich właśnie odkryciach utwierdzam się, że moja pasja ma głębszy sens, czuję potrzebę odkrywania tych zapomnianych historii i zachowania ich dla kolejnych pokoleń.

            8. Księgi ludności stałej Grabownica

            Informacje o rodzinie Bernatów, która  mieszkała we rejonie Łopuszna, poza aktami metrykalnymi, można również znaleźć w Księgach ludności stałej, które dla tego terenu przechowywane są w Archiwum Państwowym w Kielcach. Spisy te zawierają informacje od roku 1865-1903. Księgi podzielone są na wsie. Każda wieś zawiera tabelaryczny wykaz domostw i jej mieszkańców z informacją o latach urodzenia, zawartych małżeństwach i zgonach a także miejscach urodzenia, czy informacje o zmianie miejsc  zamieszkania. Jest to zatem bardzo pomocne źródło wiedzy, dzięki któremu możliwe jest odszukanie miejsca, gdzie stał dom przodków, a także jak wyglądała wieś w drugiej połowie XIX w.

            Kiedy w roku 2015 odwiedziłam babcię z okazji jej 90 urodzin, udało nam się wspólnie naszkicować plan wsi Grabownica, jaki pamiętała z lat, w których tam mieszkała, czyli  z połowy XX wieku. Babcia opisała wszystkie domostwa, łącznie z ich mieszkańcami.  Podała też informacje o ich dalszych losach. Wspominała również domy w przysiółku Rosochy, w jednym z nich zamieszkiwali Drogoszowie. Z tej właśnie rodziny wywodził się słynny polski bokser Leszek Drogosz. Z ksiąg mieszkańców wsi Grabownica wynikało, że Drogoszowie w roku 1833 mieszkali w Oblęgorku.

          1. 9. Śladami przodków.

            W trakcie mojego ostatniego pobytu w okolicy Łopuszna we wrześniu 2015 roku postanowiłam przejść droga od centrum Łopuszna, obok cmentarza, a dalej w stronę wsi Grabownica. Po paru kilometrach skręciłam w stronę wsi, zatrzymując się przy wszystkich starszych zabudowaniach i utrwalając je w postaci fotografii. Na końcu wsi tuż przy lesie, na rozstaju dróg, stoi od wielu lat drewniany krzyż. W sadzeniu lasu za wsią brał udział (jako dziecko) mój tata, część tego lasu należała kiedyś do moich dziadków. Była tam też  rzeczka i łąka, na której pasło się krowy. Wyrałam drogę skręcającą w lewą stronę i po przejściu przez las,  doszłam do drogi wiodącej z Łopuszna przez Fanisławice do Rudy Zajączkowskiej, w której w 1816 roku urodziła się moja 3 x prababcia Rozalia z domu Skorek. Wtedy  wieś nazywała się Ruda Narodowa i należała do Małogoszcza. Obok Rudy przepływa Wierna Rzeka(Łośna), której nazwa utrwaliła się dzięki powieści Stefana Żeromskiego, wielkiemu piewcy ziemi świętokrzyskiej. Tłem historycznym powieści „Wierna rzeka” jest Powstanie Styczniowe  i bitwa pod Małogoszczą 24 lutego 1863 roku, której dowódcą był generał Marian Langiewicz.

          1. 10. 3 x pradziadkowie z linii Bernat

            Ojciec mojego pradziadka Pawła, Józef urodził się  w roku 1838 we wsi Grabownica. Jego rodzice to Jan Józef Bernat, jak zapisano w akcie urodzenia z numerem 71, kolonista w Grabownicy i Magdalena z domu Pięta. Józef urodził się w domu pod numerem 15 we wsi Grabownica. Poza Józefem moim przodkiem był jeszcze jego brat Marcin (żona Marianna Piątek), Jakub (żona Konstancja Szymańska zamieszakali około roku 1876 w Łosienku) i Franciszek (ten zmarł w wieku 4 lat), oraz siostra Klara (po mężu Kubicz). Informacje te ustaliłam na podstawie akt znalezionych w archiwum w Kielach. Moja babcia opowiadała, jak dziadek Konstanty jeździł nieraz rowerem do swoich kuzynów do Łosinka, to byli zapewne potomkowie Jakuba, brata dziadka Konstantego.

          1. 11. 4 x pradziadkowie z linii Bernat

            Jan Józef Bernat i Magdalena z domu Pięta zawarli związek małżeński w 1825 roku, dokument został zapisany pod numerem 20. W akcie dokumentującym zawarcie związku zapisano, że Jan Józef był już wtedy wdowcem po Mariannie z Ogonowskich, mającym lat dwadzieścia pięć, urodzonym w Baryczy. Akt zgonu poprzedniej żony został załączony do akt. Magdalena Pięta była osiemnastoletnią panną urodzoną we wsi Czałczyn. Ślub odbył się, jak zapisano, w asystencji ojca pana młodego Józefa Bernata w Baryczy zamieszkałego i Katarzyny Franciszki z Zatorskich. Na ślubie obecni byli również rodzice panny młodej Jacenty Pięta i Katarzyna Franciszka z Marcinkowskich. W końcowej części aktu zapisano: „akt spisaliśmy w przytomności Jacentego Pięty lat osiemdziesiąt liczącego, Ojca przyszłej małżonki, Józefa Bernata lat czterdzieści pięć ojca przyszłego małżonka, Piotra Kozłowskiego lat czterdzieści sześć liczącego, Wincentego Dudzińskiego lat czterdzieści dziewięć, wszystkich włościan na gospodarstwie zamieszkałych.” Ślubu udzielił „ksiądz Józef Rudziński Pleban Parafialnej Gminy Łopuszańskiej Sprawujący Obowiązki Urzędnika Stanu Cywilnego”.

            Grabownica była oddalona od Baryczy o około sześć i pół kilometra. To właśnie w tej wsi zamieszkał po ślubie moi przodkowie.

          1. 12. Indeksacja, czyli czasochłonny proces przepisywania danych z ksiąg do tabeli w formacie elektronicznym.

            Szukanie tylko i wyłącznie głównych linii przodków nie było dla mnie wystarczające. Chciałam znaleźć wszelkie możliwe koligacje i połączenia rodzin. Dzięki temu, że od 2009 roku włączyłam się projekt indeksacji metryk dla bazy genealodzy.pl, miałam możliwość dokładnego zbadania przodków wywodzących się również z tej parafii. W księgach metrykalnych przechowywanych w Archiwum Państwowym w Kielach znalazłam sumariusze ksiąg łacińskich dotyczące lat 1745-1810. Zawierały one co prawda tylko nazwiska i daty, jednak droga dedukcji można było odkryć kolejne pokolenia przodków.

          1. 13. 5 x pradziadkowie z linii Bernat

            Józef Bernat i Katarzyna, Franciszka Zatorska zawarli związek małżeński 12 lutego 1797 roku. To pierwszy akt z linii Bernatów, jaki datowany był na wiek XVIII. Coraz bardziej zagłębiałam się w temat ksiąg dotyczących Łopuszna. W tym regionie byłam dwa razy w życiu, jako dziecko kilkuletnie i wiele lat pożniej, kiedy zaczęłam interesować się genealogią. Spędziłam w okolicy zaledwie kilka godzin. Postanowiłam po raz kolejny stanąć na świętokrzyskiej ziemi. Tym razem spędziłam w okolicy trzy dni, odwiedzając również parafie pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, z którą związani byli moi przodkowie przez wiele setek lat. Podczas tej wizyty udało mi się odwiedzić bardzo zadbany kościół parafialny i porozmawiać z księdzem proboszczem Ireneuszem Jakusikiem na temat historii tej parafii, wspominając jednocześnie dawnych księży i mieszkańców okolicy. Miałam również możliwość odczytania istotnych dla mnie informacje zawarych w księgach znajdujących się w parafii.

            Śledząc dane metrykalne ustaliłam, że Józef urodził się jak zapisano we wsi Ucisko, domyślać się można, że to lokalna nazwa późniejszego przysiółka Hucisko, należącego do wsi Fanisławice. Według Słownika geograficznego w roku 1827 w Fanisławicach było 27 domostw. Słownik podaje również informację, że Długosz zwie ją w swoich kronikach Falisławice. W księdze spisanej w języku łacińskim, który w tym czasie obowiązywał w zapisach metrykalnych podano, że Józef, późniejszy mąż Katarzyny z Zatorskich, miał nadane na chrzcie imię Josephus Calasanty. W księgach łacińskich były również podane właśnie nazwy miejscowości, a także imiona rodziców chrzestnych, jak również dane księdza udzielającego sakramentu.

            Z tego związku małżeńskiego poza moim przodkiem, urodziło się troje dzieci syn Kazimierz (zmarł w wieku 6 lat), córka Zofia oraz córka Józefa.

            Józef Bernat zmarł w 1842 roku we wsi Jasień w domu pod numerem 10. Jego żona Katarzyna zmarła wiele lat wcześniej, bo już w roku 1809.

          1. 14. 6 x pradziadkowie z linii Bernat

            Rodzicami Józefa Kalasantego urodzonego w 1773 roku byli Aleksy i Ewa z domu Kukla

            Nie odnalazłam zapisu o ślubie Aleksego i Ewy wśród dostępnych mi akt, z tego wnioskuję, że  mógł odbyć się w sąsiedniej parafii przed rokiem 1768, kiedy to rodzi się w Hucisku pierwsze dziecko z tego związku, syn Franciszek.

            Aleksy Bernat zmarł we wsi Czałczyn w roku 1817 w domu pod numerem 13.

            15. Księgi łacińskie w Łopusznie i nazwisko Bernat.

            Kiedy brakuje akt, trzeba zacząć śledzić wszystkie wzmianki o danym nazwisku, które mogą naświetlić obraz i wskazać przodka.

            W księgach parafii Łopuszno rozpoczynających się od roku 1747 znalazłam kilka rodzin o nazwisku Bernat.

            Wieś Jasień, maj rok 1747 chrzest Agnieszki córki Macieja/ Mateusza i Eufrozyny.

            Wieś Ucisko, czerwiec 1747 chrzest Antoniego syna Kazimierza i Ewy.

            Wieś Ucisko, rok 1750 chrzest Łukasza syna Kazimierza i Ewy,

            Wieś Ucisko, styczeń 1751 chrzest Sebastiana syna Mateusza i Eufrezyny, matką chrzestną została Ewa Bernatowa

            Wieś Hucisko, kwiecień 1763, chrzest Agnieszki córki Kazimierza i Rozalii

            Wieś Ucisko, luty 1757, ślub Jadwigi Bernatki z Uciska z Pawełem Urabańczykiem z Mnina

            Wieś Ucisko, luty 1760, ślub Kazimierza Bernata i Rozali Kukliny z Mieczyna

            Wieś Ucisko, styczeń 1762, ślub Kazimierz Cyganek z Lasocina i Marianna Benratka z Uciska

            Wieś Ucisko, marzec 1749 zgon Marianny Bernatowej lat 60

            Wieś Ucisko, listopad 1759 zgon Ewa Bernatowa

            Wieś Ucisko, styczeń 1766 zgon Zofia Bernatowa lat 69

            Wieś Ucisko, marzec 1778 zgon Kazimierz Bernat lat 80

            Analizując kolejne wpisy, można założyć, że gniazdem Bernatów było Ucisko/Hucisko w początku drugiej połowy wieku XVIII mieszkali tam

            Mateusz/Maciej Bernat i Eufrozyna

            Kazimierz Bernat i Ewa, kiedy w roku 1759 zmarła Ewa, Kazimierz ożenił się z Rozalia Kukliną,

            Mój przodek Aleksy urodził się około roku 1740, mógł być zatem synem Mateusza/Macieja Bernata lub Kazimierza i Ewy. „Kto szuka, ten znajdzie” to polskie przysłowie przyświeca mi w trakcie mojej podróży genealogicznej w przeszłość.

          1. 16. Dylemat z imieniem

            Często w zapisach łacińskich w wieku XVIII i XVII spotykam zapis imienia Mattaeus a w odmianie Mathaei/Mathauem zapis ten tłumaczymy Mateusz, a jeśli zapisano Matthias, Matthiam (zdarza się również zapis przez jedno „t”) to jest to Maciej. Jednak trzeba jednocześnie pamiętać, że te dwa imiona w przeszłości uważano często za dwa zapisy tego samego imienia. Zanim doszłam do tej wiedzy, wiele razy popełniłam błąd nieodpowiednio  tłumacząc takie zapisy imienia.

          1. 17. Ród Barczyńskich

            Marianna Bernat z domu Barczyńska była moją dwa razy prababką. Urodziła się, jak wskazują akta ślubów z roku 1857, we wsi Czartoszowy w roku 1838 i pierwszym dzieckiem Franciszka Barczyńskiego i Rozalii ze Skorków. Ślub Franciszka i Rozalii miał miejsce w roku 1837 w parafii Łopuszno. W akcie zapisano, że pan młody urodził się we wsi Lasocin jako syn Szczepana i Gertrudy z Dorobiszów. Szczepan i Gertruda zawarli związek małżeński w roku 1794 w Olesznie. Tu mój trop się urywa, ponieważ brakuje dostępu do ksiąg chrztów z roku 1770, kiedy to mógł urodzić się Szczepan.

          1. 18. Genealogia i folklor

            Zagłębiając się coraz bardziej w odkrywanie wiadomości o przodkach, coraz częściej zastanawiałam się również nad tym, jak żyli; jak się ubierali na co dzień i w dni świąteczne, jakich narzędzi używali do prac polowych i przydowmowych, co najczęściej jadali, a co było przygotowywane na specjalne okazje, jakie obrzędy towarzyszyły ich życiu. Wiele razy starałam się wypytywać babcię, jak wyglądało życie na kieleckiej wsi. Dokładnie spisywałam opowieści, jak wytwarzało się płótna lniane od zasiewu do gotowej już tkaniny. 

          1. Wiem, że bardzo popularną zupą w tamtym regionie była i  nadal jest zalewajka. Zupę to najczęściej przygotowywano na przednówku. Po raz pierwszy jadłam ją w wieku sześciu lat, w trakcie mojego pierwszego pobytu w regionie świętokrzyskim, było to we wsi Grabownica. Podstawą zupy jest żur . W regionie Kielc są najlepsze chleby, jakie kiedykolwiek jadłam.  Żaden  nich jednak nie dorównuje smakiem wypiekowi mojej prababci ( ze wspomnień mojej cioci), był to  chleb pieczony na liściach dębu. Smak i zapach pieczywa wytwarzanego tradycyjną metodą jest przedni. Przy każdej okazji wspominają to dawni mieszkańcy tych okolic.
          1. IMG_3431

            Garnki lepione w Ostrowcu Świętokrzyskim

            19. Tokarnia pełna kolorów, smaków i zapachów.

            Od wielu lat chciałam odwiedzić to miejsce. Udało mi się w roku 2016 w sierpniu podczas Święta Chleba. Miejsce zaczarowane, które potrafi nas przenieść do czasów, kiedy żyli nasi przodkowie. W Tokarnii możemy zwiedzić chaty, w których żyli dawni mieszkańcy ziemi świętokrzyskiej. Możemy zobaczyć, jakie stroje nosili, jakich naczyń używali np. do wytwarzania masła czy jak wyglądał piec chlebowy. Możemy również zwiedzić wiatraki, które mełły ziarno na chleb. Z wielką radością zakupiłam w Tokarnii dzbanek gliniany, który służy mi daleko poza granicami Polski do odtwarzania smaków świętokrzyskich.

          1. IMG_3360

            Ginące zawody ,tractwo i pokaz jaki zaprezentowały Tkaczki Świętokrzyskie

            20. Przodkowie z Czermna, Oksy i Konieczna

            Moi przodkowie wywodzący się z Czermna to przodkowie mateczni. Moja babcia od strony mamy, Karolina z domu Majkowska urodziła się w 1910 roku we wsi Gaj Zuzowski. Jej rodzicami byli Michał Majkowski i Marianna z Obarzanków. W zapisie ślubu Michała i Marianny w roku 1906 podano, że był on urlopowanym ze względu na stan zdrowia żołnierzem lat 39 mającym urodzonym w Czermnie z Mikołaja i Marianny z domu Resiak. Księgi dotyczące Czermna przechowywane są w Archiwum Państwowym w Kielcach,  natomiast skany ksiąg dostępne są na stronie familysearch. Akt ślubu Mikołaja i Marianny znalazłam w  księgach z roku 1857. Zapisano w nim imiona rodziców obojga nowożeńców, co pozowoliło mi ustalić kolejne pokolenie moich przodków, a okazali się nimi Walenty Majkowski i Józefa z domu Domańska. Gdy przeglądałam najstarsze dostępne księgi metrykalne, z drugiego dziesięciolecia XIX wieku  dowiedziałam się, że Walenty Majkowski urodził się około 1805 roku, w rodzinie Jana i Katarzyny z Koniecznych, mieszkańców Czermna. Po wnikliwej analizie metryk ustaliłam, że Jan Majkowski urodził się około roku 1774 i był synem Urbana i Brygidy małżonków Majkowskich. W oczekiwaniu na dalsze możliwości poszukiwań przodków tej linii, zajęłam się wątkiem Józefy Domańskiej, żony Walentego Majkowskiego. Przeglądając allegaty, czyli księgi z dokumentami, jakie dołączano do akt małżeństwa, natknęłam się na zapis mówiący, że ojciec Józefy imieniem Mateusz urodził się w Oksie 1769 roku. Natomiast ojciec Mateusza Łukasz Domański pod koniec wieku XVIII mieszkał we wsi Błogoszów, parafii Konieczno. Błogoszów jest oddalony od Czermna o około 45 kilometrów, natomiast Oksa o 50 kilometrów. Nigdy nie byłam w tych miejscowościach, jednak mam nadzieję, że kiedyś ten czas nastąpi. Najbliżej tego miejsca znalazłam się, jadąc drogą, pomiędzy Szczekocinami a Jędrzejowem, pomyślałam wtedy o naszym wybitnym ojcu literatury polskiej, Mikołaju Reju, gdzie w pobliskich Nagłowicach stał dawny dworek tego rodu.

        1. 21. Dlaczego warto zostać rodzinnym genealogiem.

          Odkrywanie przeszłości, przywracanie pamięci o ludziach, wydarzeniach, zwyczajach jest pasją dającą wiele radości. Codziennie jest szansa na odkrycie jakiejś niezwykłej historii, która dotąd spowita była mgłą przeszłości. To my genealodzy rodzinni mamy możliwość łączenia w całość gałęzi, które często rozpostarły się po innych regionach Polski, Europy czy świata. Nową dziedziną wspierającą tradycyjne poszukiwania jest genealogia genetyczna, która pozwala na zagłębienie się w łączącą nas z przodkami i krewnymi nić DNA. Tym aspektem zainteresowałam się niecałe dwa lata temu, podczas odbywającej się co roku konferencji genealogicznej  Ogólnopolska Konferencja Genealogiczna w Brzegu , gdzie również były prowadzone prelekcje na ten temat.

          Chyba każdy, kto stara się znaleźć wiadomości o przodkach, przynajmniej raz usłyszał słowa: A po co ci to?Mimo to wciąż wytrwale staram się odkrywać nowe karty historii kolejnych rodzin, staram się łączyć to z  propagowaniem wiedzy o genealogii poza granicami Polski. Zachęcam również Polonię do poznawania naszych pięknych ludowych strojów, tradycyjnych tańców, utworów i dawnych zwyczajów, do odwiedzania muzeów etnograficznych,  takich na przykład jak ten świętokrzyski w Tokarnii czy Dworek Laszczyków w Kielcach. Mam nadzieje, że krąg osób zainteresowanych genealogią będzie się rozszerzał. Tego życzę sobie i całej braci genealogicznej.

Żródła:

1.USC Gmina Łopuszno

2.Archiwum Państwowe w Kielcach

w tym Akta Stanu Cywilnego Parafii Rzymskokatolickiej w Łopusznie lata 1745-1915 (język rosyjski, język polski)

3.AP Kielce księgi ludności stałej lata 1865-1903

4.Księgi parafialne parafii Łopuszno

5.Książka pt. „Gmina Łopuszno dawniej i dziś” wydana przez GENS Kielce 1998

6.Słownik geograficzny Królewstwa Polskiego i innych krajów słowiańskich tom II

7.Artykuł gazety wydanej w Ratnie na Ukrainie .Газета „Червоний прапор” за 14 октября1989 год. Редактор Синенко Лидия Йосиповна районная газета РАТНО

8.Książka pt. Большое спасибо за документ , autor Mикола Денисюк, rok wydania 2011

Miejscowości: Łopuszno, Grabownica, Górki Łopuszańskie , Małogoszcz, Michala Góra, Czartoszowy, Jasień ,Jedle ,Korczyn , Barycz, Fanisławice, Rzeka Wierna, Ruda Narodowa(Zajączkowska), Oleszno, Mnin,

Czermno, Błogoszów/Konieczno Oksa,

Autor: 

Ania B.-M 

Wyrażam zgodę na udostępnianie i rozpowszechnianie w formie cytatów  zawatych tu wiadomości z oznaczeniem mnie jako autora wpisu.

Zapraszam do linkowania postu.

Wyjaśnienie

W dniu 14 .06.2018 Praca zdobyła II miejsce w konkursie „Moje Świętokrzyskie korzenie” organizowane przez Forum Myśli Społecznej

Droga -Kielce -Równe -Płock

Kto z kim? Kiedy ? I  gdzie ? -to pytania, które wciaż kłębią się w głowach  pasjonatów genealogii. O krewnych z linii Ożarowskich słyszałam od dawna od mojej Babci, wspominając rodzine wymieniała  ich jako potomków po siostrze jej teścia -Pawła Bernata (czyli mojego...

czytaj dalej

Łopuszno : Grabownica -Bernat

Grabownica to wieś od południowej strony Łopuszna .Tam jak wynika z ksiąg metrykalnych w 1833 roku mieszkali moi przodkowie Jan Bernat wraz z żoną Magdaleną z domu Pięta. Przeprowadzili się tam ze wsi Barycz -przybyli wraz z trzyletnim wtedy synem Marcinem i...

czytaj dalej

3 komentarze

  1. Kasia

    Świetny wpis pokazujący jak wyglądają poszukiwania – ta ta przyjemniejsza część, kiedy znajduje się to, czego się szukało 😉 Genealogów nie trzeba do tego zachęcać, ale być może trafi na ten wpis także ktoś, komu takie poszukiwania były do tej pory obce … im nas więcej, tym lepiej 🙂
    Gratuluję odkryć i życzę dalszych sukcesów w poszukiwaniach … one nigdy nie ustaną, bo jeśli nawet wydaje nam się, że doszliśmy do przysłowiowego muru, to zawsze może nadejść taki czas, kiedy nieoczekiwanie dostaniemy sposobność lub narzędzie do jego przekroczenia.

  2. Agnieszka

    Moja babcia Stanisława Oganowska z domu Barczyńska urodzona w 1922r., dziadziuś Feliks Oganowski ( w urzędzie zmieniono Ogonowski na Oganowski ) w 1918r. Po wojnie zamieszkali w obecnym zachodniopomorskim – okolice Kamienia Pomorskiego.
    Pozdrawiam.

Wyślij komentarz